Gwiazda PGE GKS-u Bełchatów, Dawid Nowak, jest coraz bliżej przejścia do Wisły Kraków. Jak udało nam się dowiedzieć, krakowski klub złożył zapytanie o cenę napastnika.
Nowak ma wpisaną w kontrakcie sumę odstępnego w wysokości 800 tys. euro. Menadżer piłkarza mówi, że jego klient wart jest około pół miliona euro. Dla Wisły, która ma do załatania dziurę w budżecie, to i tak duża suma. Mimo to szanse na pozyskanie Nowaka są bardzo duże.
Kontrakt napastnika PGE GKS-u wygasa w czerwcu, Jeśli bełchatowianie chcą na nim cokolwiek zarobić, muszą sprzedać go w zimowym oknie transferowym. Cena? Na pewno mniejsza niż pół miliona euro. W grę wchodziłaby suma rzędu 200-250 tys. euro. Tyle z kolei na pewno ma Bogusław Cupiał. Pytanie tylko, czy będzie chciał sięgnąć głębiej do kieszeni i złamać zasadę, zgodnie z którą transfery do klubu miały być uzależnione od tego, czy uda się kogoś sprzedać. Jednak jeśli Wisła pyta o cenę piłkarza, to można wnioskować, że właściciel klubu jest skłonny na wydanie odpowiedniej sumy.
Prezes PGE GKS-u, Andrzej Zalejski, przyznaje, że odejście Nowaka poprawiłoby mocno budżet klubu. – To prawda. Chciałbym jednak wszystkich zapewnić, że nikogo nie będziemy się pozbywać na siłę. Ale podkreślam, że usiądziemy jednak do rozmów z każdym klubem, który zgłosi się po naszego zawodnika.
– Każdego z naszych zawodników można kupić – mówi Zalejski. – Okienko transferowe kończy się przecież dopiero 28 lutego. Na razie spokojnie czekamy.
Nie ma obaw, że władze PGE GKS-u w przypadku oferty zatrzymają Nowaka, tak jak swego czasu Łukasza Gargułę. Wtedy reprezentacyjny pomocnik został w Bełchatowie do końca kontraktu, choć już od pół roku miał podpisana umowę z Wisłą. Jak wszyscy pamiętają, przez cały ten czas, zresztą aż do dziś, leczył kontuzję kolana.
Wisła Kraków obecnie kończy przygotowywanie kontraktu dla Dawida Nowaka. Sam piłkarz chętnie przeniósłby się do Krakowa. Jedyny minus całej transakcji to skłonność do łapania kontuzji przez piłkarza.










