W czwartkowy wieczór Hiszpanie po raz pierwszy od spektakularnej klęski podczas mundialu mieli wyjść na boisko. Miało to być nowe rozdanie kadry narodowej. I było, ale tylko w niewielkim stopniu.
Już po zakończeniu brazylijskiego turnieju stało się jasne, że wielu piłkarzy po raz ostatni zagrało w reprezentacji. Wszyscy, łącznie z trenerem Vicente del Bosque, który pozostał na stanowisku, zdawali sobie sprawę, że potrzebne są zmiany. Przyszłość wyprzedziło kilku zawodników takich jak Xabi Alonso, Xavi czy Villa, który sami postanowili zrezygnować.
Stało się więc jasne, że eliminacje do EURO 2016 zaczną nieco inni piłkarze. Potwierdziły to powołania na towarzyskie starcie z Francją. Wśród wybrańców popularnego „Sfinksa” znalazło się wiele nowych twarzy, chociażby Carvajal, San Jose, Casilla czy Alcacer.
Nic wiec dziwnego, że jedenastka, która wybiegła w czwartek na Stade de France niewiele przypominała tę, która poległa w starciu z Holandią. Pojawili się w niej jedynie Azpilicueta, Ramos, Busquets oraz Diego Costa. Ponadto znaleźli się w niej De Gea debiutujący San Jose i Carvajal oraz duet z Atletico Koke i Raul Garcia. Całość dopełniał doświadczony Santi Cazorla.
To jednak nie oznaczało niestety dla kibiców „La Roja” jakichś wielkich zmian. Zespół w żaden sposób nie odszedł od filozofii, która doprowadziła go do klęski podczas mundialu. Przeważał w posiadaniu piłki, wymieniał niezliczoną ilość podań, ale w żaden sposób nie przekładało się to na ilość stworzonych sytuacji. Przez cały mecz oddali zaledwie siedem strzałów, w tym, uwaga, ani jednego celnego! To wynik druzgocący dla przeciętnego zespołu, a co dopiero dla byłych Mistrzów Świata i wciąż aktualnych królów Starego Kontynentu.
Reakcja w prasie hiszpańskiej mogła być tylko jedna. „Marca” pisze o bezzębnej kadrze, która ma bardzo poważny problem ze strzelaniem bramek na kilka dni przed startem reprezentacji. Del Bosque zdaje się jednak nie widzieć niczego niepokojącego i uspokaja, że potrzeba jedynie czasu, aby drużyna znalazła porozumienie z Diego Costą.
Co ciekawe, kolejna klęska Hiszpanów została całkowicie zignorowana przez media katalońskie. Ani „Sport” ani „Mundo Deportivo” nie poświęcają kadrze nawet małego skrawka okładki. Może dla tego, że w wyjściowym składzie pojawił się tylko jeden gracz Barcelony?











