W derbach Manchesteru zawodnicy United okazali się lepsi od rywali zza miedzy i zapewnili sobie 6-punktową przewagę na szczycie tabeli Premiership.
Ferguson postawił na 4-4-1-1. Rafael zaczął mecz na prawej obronie, mimo że tydzień temu został ściągnięty z boiska po zaledwie 20 minutach. Valencia i Cleverley okazali się zdolni do gry i obaj wyszli w pierwszej jedenastce.
W City nie było niespodzianek w składzie. Było to tradycyjne 4-2-3-1, z Aguero podwieszonym za Balotellim.
Mecz toczył się na jedno kopyto. Od początku to City było bardziej aktywną drużyną. Podopieczni Manciniego chcieli dyktować warunki i grać piłką, a celem United było utrzymanie kompaktowego ustawienia i szukanie kontrataku. Szybko strzelona przez gości bramka właściwie ustawiła spotkanie w ten sposób.
City
Pierwszy kwadrans meczu zdecydowanie należał do Manchesteru City. Gospodarze grali bardzo otwarcie i wysoko – duża w tym zasługa całej ofensywnej czwórki. Po pierwsze, Nasri i Silva grali bardzo wąsko, praktycznie w środku boiska. Znajdowali sobie bowiem miejsce między obroną a pomocą United.

Po drugie, istotną rolę odgrywał Balotelli. Mimo że nominalnie był na szpicy, faktycznie grał nieco głębiej i próbował gry kombinacyjnej z Sergio Aguero – to właśnie w rezultacie ich akcji Argentyńczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z de Geą, nie wykorzystał jej, a chwilę później United prowadził już 1:0.
Trzecim czynnikiem istotnym w przewadze City było funkcjonowanie pivotów – Barry grał bardziej zachowawczo, z tyłu, wspierał obrońców. Yaya Toure natomiast grał wyraźnie wyżej niż Anglik i brał udział w kreowaniu gry na połowie United.
Tak naprawdę z posiadania piłki City niewiele wynikało. Oprócz wspomnianej wyżej sytuacji Aguero City miało tylko jedną groźną sytuację – około 5. minuty Balotelli fatalnie przestrzelił po cut-backu bodajże Zabalety.
United
Na początku piłkarze Fergusona wyglądali na lekko zagubionych i mieli problemy z odbiorem piłki. Momentami Rafael podążał za Silvą do środka boiska i zostawiał lukę na prawej stronie swojej drużyny. Ferdinand i Evans również dali się wyciągać z pozycji Balotellemu i Aguero. Po pierwszym golu Rooneya sytuacja uspokoiła się – Rafael odpuścił Silvę, a obaj środkowi obrońcy grali głębiej. Gracze United trzymali się swojego ustawienia i pozwalali grać City, co świetnie pokazuje diagram.
W przypadku United łatwo jest wskazać poszczególne formacje – środkowi obrońcy, nieco wyżej grający boczni, a tuż przed nimi blokujący skrajni pomocnicy. Ustawienie United wygląda, jak gdyby był to poglądowy rysunek na papierze. W przypadku City sytuacja wygląda inaczej – widać większy bałagan, ale przede wszystkim skrzydłowych zachowujących się jak środkowi pomocnicy.










