Zaległe mecze angielskiej Premier League pomiędzy Sunderlandem i Boltonem Wanderers oraz Portsmouth i Birmingham zakończyły się razem z wtorkowymi hitami Ligi Mistrzów. Sunderland, po hattricku Darrena Benta, wygrał z Boltonem, a zespół Avrana Granta w słabym stylu przegrał z ekipą Aleksa McLeisha.
Szybki gol Campbella i hattrick Benta
Nikt chyba nie spodziewał się, że wtorkowego wieczoru na Stadium Of Light wynik otworzy się tak szybko. Już w 1. minucie gry gospodarze zdołali strzelić bramkę ekipie Owena Coyle’a. Lorik Cana świetnie wrzucił piłkę w pole karne, a formalności dopełnił Fraizer Campbell. Były gracz Manchesteru United zdobył swojego pierwszego gola w Premiership. Zapamięta go na pewno bo udało się go zdobyć już w 41. sekundzie. Bolton wywalczył dwa rożne, jednak żaden z nich nie został zamieniony na bramkę. Już w 13. minucie szansę na kolejnego gola miał Campbell. Piłkę na pole bramkowe wrzucił Lee Cattermole, ale młody napastnik uderzył ponad bramką. Na kolejną doskonałą okazję podopieczni Steve’a Bruce’a musieli czekać do 22. minuty. Znowu udział w akcji brał młody Anglik. Tym razem Campbell popisał się świetnym podaniem. Piłkę przejął najlepszy strzelec Sunderlandu, Darren Bent. Jednak były gracz Tottenhamu posłał piłkę obok słupka. Pod koniec pierwszej połowy dwóch szans nie wykorzystał Kenwyne Jones i pierwsza część meczu zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem gospodarzy.
Drugą połowę gry dwoma strzałami zaczęli goście, oddali je kolejno Gretar Rafn Steinsson oraz Ricardo Gardner. Niestety, żaden ze strzałów nie znalazł drogi do bramki Sunderlandu. Świetny mecz rozgrywał Steed Malbranque. Były gracz Tottenhamu popisał się kilkoma świetnymi zagraniami, które otwierały drogę do bramki Jaaskeleinena. W 60. minucie świetne podanie od francuskiego pomocnika do Benta przeciął Johan Elmander. Cztery minuty później padła kolejna bramka dla piłkarzy Steve’a Bruce’a. Architektem bramki był Cattermole, który świetnie znalazł Benta, a ten zdobył swoją 16. bramkę w sezonie. Zaledwie dziesięć minut później po faulu i drugiej żółtej kartce dla Sama Rickettsa gola z rzutu karnego zdobył nie kto inny, a Darren Bent. Było już 3:0. W 83. minucie piłka po strzale napastnika Sunderlandu po raz kolejny znalazła się w siatce, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Bolton znalazł się w ogromnych tarapatach, a piłkarze Sunderlandu z uporem próbowali podwyższyć wynik spotkania. Dwie minuty przed regulaminowym końcem gry wynik na 4:0 podwyższył 26-letni napastnik, zdobywając tym samym klasycznego hattricka. Piłkarze Sunderlandu wygrali pierwszy mecz w 2010 roku i zapowiada się, że za wszelką cenę chcą się ustrzec spadku.
Kolejna porażka Portsmouth
Kibice na Fratton Park wierzyli, że ich ulubieńców stać na wywalczenie punktów w meczu przeciwko Birmingham. Ostatnia drużyna w lidze wygrała swój ostatni mecz na trudnym terenie Burnley i zapowiadało się, że we wtorek łatwo punków nie odda. Mecz zdecydowanie zaczął się po ich myśli, bo to właśnie Portsmouth dominowało w pierwszych minutach meczu. Okazje stwarzane przez podopiecznych Avrama Granta nie okazały się jednak na tyle dobre, żeby pokonać Joe Harta. Dwukrotnie tej sztuki próbował dokonać Jamie O’Hara, jednak jego strzały nie sprawiły problemu bramkarzowi Birmingham. Po kwadransie doskonałą sytuację dostali goście i bez skrupułów ją wykorzystali. Piłkę, tyłem do bramki, świetnie przyjął Christian Benitez i w tempo zagrał do Camerona Jerome, który pokonał bramkarza Portsmouth. Siedem minut później mogło dojść do wyrównania, jednak doskonałą paradą po strzale próbie Piquionnego popisał się Hart. Wypożyczonego z Manchesteru City bramkarza sprawdzić chcieli po raz kolejny O’Hara i Piquionne, ale górą po raz kolejny okazał się Hart. Z odpowiedzią na ataki gospodarzy Birmingham czekało do 42. minuty. Prowadzenie podwyższył ponownie Cameron Jerome, któremu po raz drugi asystował Benitez. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 0:2.










