Dzisiejsza kolejka Premier League dostarczyła wielkich emocji wszystkim kibicom. Zdecydowanie najciekawiej było w starciu Wolverhampton Wanderers z Aston Villą, w którym padło aż pięć bramek i została pokazana jedna czerwona kartka.
Mecz pomiędzy Evertonem a Blackburn od pierwszej do ostatniej minuty był bardzo wyrównany. Obydwa zespoły stwarzały sobie mnóstwo sytuacji. Bramkarze jednak znakomicie wywiązywali się ze swoich obowiązków, co chwila wybijając piłki poza linię końcową. Kibice mieli okazję podziwiać prawdziwą serię rzutów rożnych, jednak pierwsza bramka padła dopiero w 24. minucie po strzale Tima Cahilla. Jeszcze przed przerwą piłkarze gości mogli doprowadzić do wyrównania, ale David Dunn trafił w słupek.

Druga połowa od samego początku przybrała podobny obraz gry, co pierwsza – ataki obydwóch zespołów nie przynoszące większego efektu. Piłkarze Blackburn bardzo chcieli zdobyć gola wyrównującego. W 72. minucie dopięli swego – piłkę w siatce umieścił David Godwillie. Mecz zakończył się więc podziałem punktów.
Sunderland, który podejmował u siebie Swansea, musiał być przygotowany na trudne spotkanie. Piłkarze Martina O’Neilla dokładnie jednak zapamiętali, co „Łabędzie” zrobiły w meczu z Arsenalem, i nie dali się podejść w podobny sposób. W 14. minucie wynik otworzył Stephane Sessegnon. Goście nie zamierzali jednak łatwo oddać skóry i starali się doprowadzić do wyrównania. Kilka znakomitych okazji miał Gylfi Sigurdsson, ale nie wykorzystał żadnej z nich.
W drugiej połowie szkoleniowiec Swansea, Brendan Rodgers, postanowił dać szansę debiutu młodemu pomocnikowi wypożyczonemu z Chelsea – Joshowi McEachranowi. Wejście młodego Anglika nie zmieniło jednak faktu, że to gospodarze byli coraz bliżej zdobycia kolejnej bramki. Udało im się to dopiero w końcówce spotkania, kiedy wynik na 2:0 ustalił Craig Gardner.

Najwięcej emocji kibice mieli okazję przeżyć na Molineux Stadium, gdzie przyjechała Aston Villa. Goście już w 11. minucie wyszli na prowadzenie po rzucie karnym wykonanym przez Darrena Benta. Później jednak bramki Knightly’ego i Edwardsa pozwoliły „Wilkom” do przerwy cieszyć się z korzystnego wyniku.
Po zmianie stron swoje pięć minut miał jednak Robbie Keane, który najpierw doprowadził do wyrównania, a w końcówce spotkania zapewnił Aston Villi zwycięstwo. Warto też dodać, że gospodarze od 74. minuty grali w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Karl Henry.










