Trzy punkty jadą do Poznania! W ostatnim meczu 20. kolejki TME Ekstraklasy Lech Poznań pokonał na wyjeździe Pogoń Szczecin 2:0. Bramki dla „Kolejorza” strzelili Marcin Kamiński oraz Aleksandyr Tonew.
Mecz rozpoczął się z pięciominutowym opóźnieniem, gdyż trzeba było sprzątnąć serpentyny rzucone przez kibiców Pogoni. Gdy boisko nadawało się już do gry w piłkę, Bartosz Frankowski rozpoczął spotkanie.

Pierwsze minuty upłynęły na walce w środkowej strefie boiska. Pierwsza groźna sytuacja w Szczecinie została wypracowana w 11. minucie, kiedy po dośrodkowaniu Ediego groźny strzał głową oddał stoper Pogoni Szczecin Hernani, jednak świetnie obronił Burić. Dwie minuty później Lovrencsics zagrał piłkę wzdłuż linii bramkowej Pernisa, ale Ceesay pokazał, dlaczego nie jest napastnikiem. Nie zareagował dostatecznie szybko, a wystarczyło dostawić nogę i goście cieszyliby się z prowadzenia. W 15. minucie strzał z ponad 30 metrów z rzutu wolnego wykonywanego przez Maksymiliana Rogalskiego z problemami obronił Jasmin Burić. Cztery minuty później Lech był bardzo bliski objęcia prowadzenia. Lovrencsics popędził prawą stroną boiska i dośrodkował na dziesiąty metr, a tam Teodorczyk strzałem głową po długim rogu chciał pokonać Pernisa, ale piłka odbiła się od słupka i opuściła boisko.
W 28. minucie fani mogli zobaczyć pierwszą bramkę w spotkaniu. Łukasz Teodorczyk dostał piłkę na 30. metrze, zrobił kółeczko i podał Marcinowi Kamińskiemu, który w stylu Manuela Arboledy wbiegł w pole karne karne i strzelił niczym rasowy snajper tuż obok interweniującego Pernisa. Po golu piłkarze Mariusza Rumaka zdecydowanie przeważali, jednak brakowało ostatniego podania. Zawodnicy Lecha starali się utrzymywać przy piłce, natomiast gra piłkarzy Dariusza Wdowczyka bazowała na kontratakach. Po bramce zdobytej przez piłkarzy „Kolejorza” kibice w Szczecinie zobaczyli tylko jedną groźną sytuację. W 42. minucie Donald Djousse z 20 metrów oddał bardzo groźny strzał, który Burić z trudem sparował na bok.

Drugą połowę świetnie rozpoczęli piłkarze Lecha Poznań. W 48. minucie spotkania niepilnowany na prawej stronie boiska Lovrencsics podbiegł bliżej pola karnego i zagrał na 18. metr do Tonewa. Reprezentant Bułgarii przyjął i piłkę i zdecydował się na mocny strzał po krótkim słupku. Decyzja pomocnika Lecha okazała się trafna, gdyż Duszan Pernis nie zdążył z interwencją. Sześć minut później groźnym strzałem popisał się Rafał Murawski, jednak tym razem dobrze obronił Pernis. W 67. minucie Lech mógł prowadzić już 3:0. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Łukasz Trałka świetnie wyszedł na pozycję, jednak nie trafił czysto w piłkę, która minęła bramkę po jego strzale głową.











