Pogoń Szczecin po bardzo dobrym meczu pokonała Legię Warszawa. Mimo porażki to legioniści zostali mistrzem jesieni. W tym spotkaniu było dużo emocji, także tych pozasportowych.
Mecz mógł zacząć się fantastycznie dla piłkarzy Pogoni, ale Frączczak, wychodząc sam na sam z Kuciakiem, przewrócił się i zaprzepaścił szansę na gola. Później inicjatywę przejęła już Legia, dobrą szansę po pięknym podaniu Żyro miał Duda, ale jego strzał obronił Janukiewicz. Dosyć niespodziewanie to jednak Pogoń wyszła na prowadzenie, kapitalne dośrodkowanie Frączczaka na gola zamienił Rafał Murawski. I co ciekawe, był to gol strzelony głową, a jak wiadomo, Rafał nie jest zbyt wysokim zawodnikiem, tak że gole głową w jego wykonaniu to niezwykła rzadkość. W następnych fragmentach spotkania to znowu Legia była stroną dominującą, ale ciężko było im przejść dobrze zorganizowaną obronę szczecińskiej Pogoni. I powtórzyło się to, co na początku spotkania, że to Pogoń zdobyła bramkę. Fatalny błąd Astiza, który źle przyjął piłkę, do której dopadł fantastycznie dysponowany w tym spotkaniu Adam Frączczak i umieścił ją w krótkim rogu bramki strzeżonej przez Kuciaka. Niektórzy piłkarze Legii wyglądali w tym spotkaniu na rozkojarzonych, może poczuli się zbyt pewnie po tych dobrych występach w europejskich pucharach i myśleli, że mecz sam się wygra. A jak wiadomo, takie myślenie bardzo często jest zgubne. W Pogoni można było już zauważyć pracę, jaką wykonał Jan Kocian. Grali mądrze, byli bardzo dobrze zorganizowani w obronie i dobrze wyprowadzali szybkie i groźne kontry. Trzeba powiedzieć, że Pogoń w pełni zasłużenie prowadziła w tym spotkaniu.
A tak o tym, co chciałby zobaczyć po przerwie, wypowiadał się prezes warszawskiego klubu, Bogusław Leśnodorski
Słowa prezesa być może dotarły do warszawskich piłkarzy, ponieważ to Legia z większym animuszem zaczęła drugą połowę. Dobrym posunięciem było wprowadzenie na boisko Marka Saganowskiego, który mógł strzelić kontaktowego gola, ale piłkę po jego strzale z linii bramkowej wybił Murayama. Po kontrze warszawskiej drużyny „Sagan” stanął przed kolejną szansą, ale tym razem jego strzał obronił Janukiewicz. Była to akcja w stylu Pogoni z pierwszej połowy meczu, ale dla Legii nie zakończyła się ona bramką. W kolejnych minutach zarysowała się już wyraźna przewaga Legii i zaowocowało to bramką kontaktową. Po dośrodkowaniu z rzutu różnego gola strzałem głową zdobył Jakub Rzeźniczak. Legia poszła za ciosem i już minutę później mogła doprowadzić do remisu, ale strzał Dudy fantastycznie wybronił Radosław Janukiewicz.











