Jagiellonia Białystok po bardzo emocjonującym spotkaniu wygrała na własnym boisku z PGE GKS-em Bełchatów 2:1. Pomimo tego, że PGE GKS był ostatnio w dobrej formie to i tak zawodnicy z Białegostoku zdołali wywieźć cenne zwycięstwo.

Zawodnicy Jagielloni od samego początku odważnie ruszyli do ataków. W piątej minucie spotkania, po dośrodkowaniu Bruno Coutinho, Andrius Skerla próbował szczęścia przewrotką, jednak litewski obrońca nie trafił w piłkę. Bardzo aktywni byli Reich i Bruno w drużynie Jagielloni oraz Cetnarski w ekipie z Bełchatowa. Dwaj wcześniej wymieni zawodnicy z Białegostoku bardzo często zagrażali groźnymi dośrodkowaniami, po których robił się kocioł pod bramką Łukasza Sapeli, a Mateusz Cetnarski bardzo płynnie rozgrywał piłkę i dobrze rozrzucał grę na skrzydła. W 16. minucie spotkania Tomasz Frankowski dał prowadzenie Jagielloni. Po nieudanej pułapce ofsajdowej, którą próbowali założyć obrońcy GKS-u, Tomasz Frankowski zwiódł Edwarda Cecota i strzelił mocno pod poprzeczkę. W tej sytuacji bezradny był bramkarz PGE GKS, Łukasz Sapela. W przeciągu pierwszej połowy gra była dość chaotyczna, wiele fauli i żółtych kartek po obu stronach. Akcje z reguły kończyły się w granicach 30 metrów od bramki, a te, które miały miejsce w polu karnym były wynikiem słabszej dyspozycji obrońców. Do przerwy Jagiellonia prowadziła 1:0.

W drugiej części gry była zauważalna poprawa poczynań ofensywnych podopiecznych Rafała Ulatowskiego. Do akcji włączyli się obrońcy. Mate Lacić i Grzegorz Fonfara starali się uprzykrzać życie Jagielloni na skrzydłach i po części im to się udawało. Poprawa gry Bełchatowa była bardzo zauważalna, jednak oddawane strzały z ostrego kąta (albo w gąszczu nóg obrońców rywali) nie wpadały do bramki i wynik przez jakiś czas nie zmieniał się. W 66. minucie spotkania wpadła kolejna bramka. O dziwo, nie wyrównująca dla PGE GKS-u, lecz podwyższająca wynik spotkania dla Jagielloni na 2:0. Autorem gola był Pavol Stano. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Reicha, piłkę głową zgrał Skerla, a zamykający akcję Pavol Stano bez skrupułów skarcił zawodników gości. Po stracie bramki Jagiellonia dalej atakowała, jednak swoich okazji nie wykorzystał wprowadzony w 46. minucie spotkania Kamil Grosicki. Niezwykle aktywny Mateusz Cetnarski próbował szczęścia w 80. minucie, jednak jego strzał z 20 metrów był za słaby, by zaskoczyć bramkarza gospodarzy, Rafała Glikiewicza. Honorowe, lecz zasłużone trafienie dla gości zdobył w 88. minucie Grzegorz Kuświk, co zapowiedziało emocjonujące ostatnie minuty. W 94. minucie spotkania Patryk Rachwał padł na murawę po interwencji Andriusa Skerli w polu karnym, jednak sędzia nie użył gwizdka i spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 2:1.











