Wicelider Bundesligi, Bayer Leverkusen, zaledwie zremisował z SC Freiburg. Mecz nie należał do najciekawszych, nie zobaczyliśmy goli, a groźnych sytuacji podbramkowych było jak na lekarstwo.
Przez pierwsze minuty oba zespoły wyraźnie się badały. Gra toczyła się głównie w środku pola. Przewagę miał Freiburg, który skutecznie uniemożliwiał rywalom posyłanie prostopadłych piłek. Jednak kiedy chwilami Bayer nakładał charakterystyczny dla siebie wysoki pressing, to gospodarze mieli spore kłopoty. Pierwszy kwadrans zamiast pięknymi akcjami, uraczył nas niemal wzorowym wypełnianiem zadań taktycznych przez oba zespoły.
Dopiero w 18. minucie byliśmy świadkami zagrożenia pod bramką. Hedenstad wrzucił piłkę w pole karne, a po strzale z powietrza Rosenthala trafiła ona w poprzeczkę. Zaledwie kilkadziesiąt sekund czekaliśmy na odpowiedź Bayeru. Carvajal podał po ziemi w pole karne, a uderzenie nadbiegającego Rolfesa o centymetry minął słupek. Na następną ciekawszą akcję czekaliśmy niemal dziesięć minut. Po raz kolejny zagrożenie dla Bayeru nadeszło ze strony zajmowanej przez Boenischa, ale później strzał zza pola karnego Caligiuriego znacznie minął bramkę. Do końca połowy nie wydarzyło się nic wartego uwagi, a wszystko przez to, że piłkarze bardzo rzetelnie wypełniali założenia taktyczne.
Druga połowa zaczęła się zdecydowanie lepiej. Najpierw dobrą okazję mieli „Aptekarze”. Po rzucie rożnym i zgraniu głową świetną sytuację miał Rolfes, ale jego strzał został zablokowany. Bardzo szybko odpowiedzieli gospodarze. Po błyskawicznej kontrze po raz kolejny nastąpiło dośrodkowanie z prawej strony. Następnie Flum odegrał głową do Krusego, który przyjął piłkę na klatkę piersiową i uderzył z półobrotu. Świetnie spisał się Leno, który obronił ten strzał.
Trenerom chyba nie za bardzo spodobało się, że zawodnicy powrócili do myślenia przede wszystkim o obronie. Byliśmy za to świadkami ciekawego rozwiązania taktycznego, mianowicie przy rzucie rożnym dla Freiburga wszyscy zawodnicy, którzy ruszyli do przodu, ustawili się w polu bramkowym. Nic z tego nie wynikło, a chwilę później strzał z dystansu Schürrlego zatrzymał się na słupku. Było to ukoronowaniem kilkuminutowej przewagi Bayeru. Beznadziejny w tym meczu Schürrle błysnął również w 83. minucie, kiedy to wbiegł w pole karne, minął obrońcę i oddał groźny strzał. Ten został jednak obroniony przez Baumanna. Chwilę później po mocnym uderzeniu Guede interweniować musiał Leno, który i tym razem spisał się bez zarzutu.
Sędzia doliczył zaledwie jedną minutę do regulaminowego czasu gry. Mecz był popisem gry taktycznej, jednak na pewno dostarczył oczekiwanych emocji. Przeciętne spotkanie rozegrał Sebastian Boenisch, z którego strony piłkarze z Fryburga często groźnie dośrodkowywali. Cały mecz na ławce rezerwowych spędził Arkadiusz Milik.








