Do przerwy drużyna Polonii Bytom prowadziła z Mistrzem Polski 1:0. Już na samym początku spotkania dobrą kontra popisali się goście, dzięki czemu objęli prowadzenie.
Wisła Kraków po sześciu zwycięskich spotkaniach chciała pobić rekord kluby i wygrać po raz siódmy z rzędu. Jednak zawodnicy z Bytomia nie chcieli oddać bez walki meczu i już na początku pokazali, że przyjechali do Sosnowca po pełna pulę.
Początkowe minuty mijały pod dyktando gospodarzy, którzy co rusz dochodzili do podbramkowych sytuacji, lecz duża nonszalancja w grze krakowian spowodowała, że wynik nadal był remisowy.

W 17. minucie pierwsza poważna kontra zawodników Polonii poskutkowała bramką. Doskonałą akcję lewą flanką przeprowadził Marcin Radzewicz. W polu karnym do piłki doskoczył Marek Bazik i strzałem w długi róg pokonał Mariusza Pawełka. Był to pierwszy celny strzał przyjezdnych w tym spotkaniu. Niecałe dziesięć minut później Junior Diaz strzeli na 1:1, lecz sędzia niesłusznie nie uznał przepięknej bramki Kostarykańczyka.
W 34. minucie z placu gry z powodu kontuzji musiał zejść prawy obrońca Wisły, Pablo Alvarez. Zmienił go rekonwalescent Peter Singlar. Do końca pierwszej połowy wynik nie zmienił się, choć Wiślacy mieli kilka sytuacji na wyrównanie.
Po przerwie drużyna Macieja Skorży ruszyła do odrabiania strat. Co chwilę atakowała to prawą, to lewa stroną, lecz żadna z akcji nie przyniosła upragnionej bramki. Goście spokojnie prowadzili piłkę, czekając na szanse do kontrataku, by zadać drugi cios i rozstrzygnąć rywalizację na swoja korzyść.
Po wejściu na plac Tomasa Jirsaka coraz sprawniej i groźniej wyglądały ataki Wisły Kraków. W poprzeczkę trafił Andraż Kirm, a kilka dobrych akcji przeprowadził Piotr Ćwielong. W miarę możliwości również obrońcy Mistrza Polski podłączali się do akcji ofensywnych. Jednak defensywa bytomian była nie do pokonania.
Na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry padł gol dla gospodarzy. Jedna z wielu wrzutek Piotra Brożka w pole karne Wojciecha Skaby. Tym razem jednak doskonale z prawej strony akcję zamykał Ćwielong, który strzelił do pustej bramki. Wisła wyrównała straty.
Ostatnie minuty to kolejne ataki zawodników w czerwonych koszulkach. Jednak, mimo dużego naporu na bramkę przyjezdnych, wynik nie uległ zmianie i po raz pierwszy w tym sezonie „Biała Gwiazda” nie zdobyła kompletu punktów.











