W Krakowie miejscowa Wisła przegrała z Polonią Warszawa 1:3. Goście byli zespołem lepszym i zasłużenie wygrali z drużyną Michała Probierza, który dziś zaskoczył eksperymentalnym składem. Tym razem to się nie opłaciło.

Pierwsze fragmenty spotkania to dość uważna gra z obu stron. W 8. minucie dogodną okazję mieli gospodarze. Rzut wolny sprzed pola karnego wykonywał Iliev, ale pomylił się o kilkanaście centymetrów, a piłka przeleciała nad poprzeczką. W odpowiedzi w równie dobrej sytuacji znalazł się Teodorczyk, lecz jego próbę strzału z kilku metrów lepiej pominąć milczeniem. Goście bez kompleksów wyczekiwali swoich szans, wcale nie kryjąc się za podwójną gardą. Ich odwaga została wynagrodzona w 17. minucie. Wtedy właśnie na listę strzelców wpisał się Teodorczyk, który po dośrodkowaniu Brzyskiego strzałem głową wpakował futbolówkę do bramki. Zdezorientowani piłkarze Michała Probierza przez kilka dobrych minut nie mogli się otrząsnąć po stracie gola. Tymczasem poloniści śmiało konstruowali kolejne akcje. W 26. minucie o krok od strzelenia bramki był Wszołek, który po dośrodkowaniu znalazł się w doskonałej sytuacji, ale w ostatniej chwili Głowacki ofiarną interwencją uchronił wiślaków od straty gola.
Krakowscy kibice mogli ze zdumienia przecierać oczy, bo ich pupile mieli problem nawet z przekroczeniem własnej połowy. Ich ataki były nieporadne, niedokładne i pełne niefrasobliwości. W 41. minucie mogło być już 0:2, ale tym razem źle zachował się Dwaliszwili, który nie wypatrzył znakomicie ustawionego Teodorczyka. W 43. minucie ten sam zawodnik gości zrehabilitował się już w pełni. Fatalnie zachował się Pareiko, który w pozornie niegroźnej sytuacji wypuścił piłkę z rąk, a ten karygodny błąd wykorzystał Dwaliszwili, podwyższając prowadzenie polonistów. Chwilę później arbiter zakończył pierwszą część spotkania.

Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Wisła dalej prezentowała się nad wyraz bojaźliwie, a rywale byli dobrze zorganizowani. W 53. minucie piłkarze Probierza byli jednak blisko zdobycia kontaktowej bramki. Fatalnie zachował się Iliev, który w polu karnym zbyt długo zwlekał ze strzałem, a następnie Pawełek popisał się dwoma doskonałymi interwencjami po uderzeniach Burligi i Genkowa. Z czasem gospodarze zaczęli osiągać większą przewagę, a goście popełniali coraz więcej błędów. W efekcie w 62. minucie było już tylko 1:2. Na listę strzelców wpisał się Iliev, który wykorzystał fantastyczne podanie Szewczyka za linię obrony. Golkiper polonistów był w tej sytuacji bez szans. Po zdobytej bramce Wisła czym prędzej ruszyła do ataku, ale albo brakowało precyzji, albo szczęście było po stronie przeciwników.











