Po emocjonującym meczu Bolton pokonał, ostatnio rewelacyjnie spisujący się w Lidze Mistrzów, Tottenham. Niezły koncert bramek urządzili piłkarze obu drużyn, strzelając w sumie sześć goli.
Kibice Tottenhamu po znakomitym meczu ich piłkarzy w Lidze Mistrzów z Interem oczekiwali na taką samą grę również w lidze. Szczególnie liczyli na wysoką formę Garetha Bale’a, która utrzyma się i zaowocuje także w pojedynku przeciwko Boltonowi. Gospodarze nie mieli w ostatnich kolejkach zwycięskiej passy i na Reebok Stadium chcieli ją przełamać.

Już w pierwszej minucie dzięki ładnie przeprowadzonemu atakowi przez Bolton swoją szansę na pierwszą bramkę w meczu miał Matt Taylor. Kolejne ataki przeprowadzali już goście, choć defensywa „Kłusaków” dzielnie się broniła. W 23. minucie Bolton kolejny raz próbował szczęścia, ale Holden pod bramką minął się z piłką. Wydawało się, że to „Spurs” kontrolują spotkanie, a tymczasem pierwszego gola zdobyli gospodarze. Po podaniu Muamby bramkę strzelił Davis, chociaż zdawało się, że był na pozycji spalonej. Po straconym golu goście rozpoczęli natarcie na siatkę Jussi Jasskelainena. Swoje szarże na lewej flance częściej zaczął przeprowadzać Bale, ale z jego dośrodkowań nie potrafił skorzystać Peter Crouch. Wynik do przerwy się nie zmienił.
Po przerwie Harry Redknapp do wzmocnienia ataku wprowadził Romana Pawluczenkę. W 52. minucie swoje umiejętności kolejny raz w meczu pokazał Bale. Po świetnym uderzeniu z rzutu wolnego trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Gospodarze, nie czekając długo, zaatakowali i chwilę później mogli się cieszyć z drugiego gola. Po podaniu Elmandera bramkę na 2:0 do siatki wpakował Steinsson.
Bolton nabrał wiatru w żagle i poszedł za ciosem. Najpierw Taylor trafił w słupek, potem Muamba w boczną siatkę. Następnie indywidualną akcję chciał przeprowadzić Lee, ale został sfaulowany w polu karnym i sędzia wskazał na jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Davis.
Pomimo trzybramkowej straty „Koguty”, nadal wierząc, że mogą doprowadzić chociażby do remisu, wykorzystali nieuwagę defensorów gospodarzy. W 78. minucie pierwszego gola dla londyńczyków zdobył Hutton, a już osiem minut później po zamieszaniu w polu karnym gola z woleja strzelił Pawluczenko. To jednak nie wystraszyło gospodarzy i po akcji z kontrataku ostatnią bramkę w meczu w doliczonym czasie gry zdobył Petrov.











