Tuż po 15:30 czas w piłkarskim Dortmundzie i Moenchengladbach jakby się zatrzymał. Co było przyczyną tak nagłego zastoju? Oczywiście derby Borussen. Zawody rozgrywane po raz 83. wygrane zostały przez gospodarzy, którzy po raz czwarty z rzędu sięgnęli po laur na własnym obiekcie.
Rozjemcą hitu 8. kolejki Bundesligi był Manuel Graefe, który miał zapewnić, że po meczu będzie mówiło się jedynie o pracy piłkarzy, a nie sędziego. Już w 5. minucie dobrą okazję do otworzenia wyniku miał Marco Reus. Były piłkarz Borussii Moenchengladbach, grający obecnie w ekipie rywala zza miedzy, po znakomitej akcji Aubameyanga i błędzie defensywy „Die Fohlen” za bardzo odchylił się przy strzale, a piłka poleciała wysoko ponad poprzeczką. Kolejną sytuację BVB miało niecałe 60 sekund później. Znakomite zagranie Mkhitarjana doszło do Roberta Lewandowskiego, który ruszył na bramkę strzeżoną przez Marca-Andre ter Stegena. Polak za daleko wypuścił sobie piłkę, która wyszła na aut bramkowy. Jak pokazały powtórki, sędzia niesłusznie wskazał na róg, bo golkiper miejscowych nie dotknął piłki.
Pierwszy kwadrans to zdecydowane rozpoznawanie swojej dyspozycji w tym meczu. W 16. minucie swoją stuprocentową okazję miała Borussia z Dortmundu. Goście chcieli wykorzystać kolejne zamieszanie w polu karnym Moenchengladbach. Swojej okazji próbował Bender, jednak jego uderzenie zostało zatrzymane. Tuż przed bramkarzem po chwili znalazł się Hummels, jednak niesamowita obrona Marc-Andre ter Stegena uchroniła jego drużynę przed utratą pierwszej bramki.
Marco Reus grał tego dnia bez sentymentów! Młody Niemiec wbiegł między obrońców „Fohlenelf” i wpadł w pole karne, jednak w ostatniej chwili źle podał wzdłuż „szesnastki” i Aubameyang nie był w stanie wstawić nogi, by piłka zatrzepotała w siatce. Tego niemiecko-gabońskiego duetu pełno było dziś wszędzie. Bliski strzelenia gola Pierre-Emerick oddał strzał z bardzo małego kąta. Futbolówka minęła jednak słupek o kilka centymetrów i spotkała się jedynie z westchnięciem rozczarowania u przyjezdnych fanów gości.
Przez kilkadziesiąt sekund „Źrebaki” po raz pierwszy zamknęły Borussię Dortmund w jej własnym polu karnym, jednak nie umiały wykorzystać tej sytuacji, a po chwili znów to podopieczni Juergena Kloppa byli stroną dominującą. Wielką dysproporcję pokazywały statystyki m.in. strzałów i posiadania piłki. 17:1 w tych pierwszych pokazuje, kto był tego dnia stroną przeważającą.
Po rozpoczęciu drugiej odsłony przebieg meczu troszkę się zmienił. To piłkarze w białych trykotach powoli zaczęli naciskać i to Arango miał najlepszą sytuację do strzelenia bramki w tej połowie. Już trzy minuty po sędziowskim gwizdku Wenezuelczyk znalazł się tuż przed 33-letnim bramkarzem, ale Hummels zdążył interweniować.
Nad wyraz spokojny Juergen Klopp w dość dżentelmeński dziś sposób dyskutował z sędzią technicznym na temat pracy arbitrów głównych. Nie zmieniło to faktu, że czwarty rozjemca musiał wysłuchać wielu monologów Niemca. Chwilę później, ponownie świetnie z piłką zabrał się Aubameyang, który dostał znakomite podanie od Reusa. Gabończyk wybiegł z futbolówką za daleko i zmuszony przez MAtS-a do strzału uderzył tak, że Jantschke był w stanie wybić piłkę klatką piersiową na rzut rożny.








