W sobotnich spotkaniach 12. kolejki Bundesligi nie brakowało emocji. Najwięcej z nich bez wątpienia przeżyli kibice zgromadzeni na Commerzbank-Arena.
Borussia Mönchengladbach – VfB Stuttgart 1:2
Na Borussia Park przyjechał dziś, osłabiony brakiem między innymi Tunaya Toruna, Hooglanda oraz przede wszystkim Cacaua, VfB Stuttgart. Obie drużyny w tabeli dzielą zaledwie trzy punkty, co zwiastowało bardzo interesujące widowisko. Początek nie zawiódł, w 7. minucie wynik otworzył bowiem Martin Stranzl, a już minutę później do wyrównania doprowadził Martin Harnik. W dalszej części pierwszej połowy żadnej z drużyn nie udało się wyjść na prowadzenie i do szatni zawodnicy schodzili przy stanie 1:1. Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, jednak strzały Gentnera nie sprawiły ter Stegenowi większych problemów. Podopieczni Bruno Labbadii prowadzenie objęli dopiero w 72. minucie po tym, jak niefortunnym zagraniem piłkę do własnej siatki skierował Roel Brouwers. Popularne „Źrebaki” nie były już w stanie wyrównać i trzy punkty w ligowym zestawieniu po 12. kolejce dopisać mogą sobie piłkarze VfB Stuttgart.
Hannover 96 – SC Freiburg 1:2
Radzący sobie znakomicie na własnym terenie piłkarze Hannoveru 96 spotkali się dziś na AWD-Arena z zajmującym w tabeli 11. lokatę SC Freiburg. Popularni „Die Roten” z drużyną z Freiburga ostatni raz przegrali w 2004 roku, jednak obecny sezon dla podopiecznych Christiana Streicha rozpoczął się obiecująco, co zapowiadało w dzisiejszym spotkaniu spore emocje. Lepiej mecz rozpoczęli przyjezdni, którzy już po 12 minutach prowadzili w Hanowerze za sprawą bramki zdobytej przez Jonathana Schmida. Wtedy to do ataków zabrali się gospodarze, a w 33. minucie z rzutu karnego wyrównał Mohammed Abdellaoue. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie, jednak już dziesięć minut po wznowieniu gry po przerwie ponownie na prowadzenie gości wyprowadził Jan Rosenthal. Pomimo usilnych starań podopieczni Mirko Slomki nie zdołali zdobyć już w tym meczu ani jednej bramki i niespodziewanie przegrali z Freiburgiem 1:2.
Hamburger SV – FSV Mainz 1:0
Na Imtech Arena w Hamburgu doszło dziś do starcia pomiędzy miejscowym HSV a FSV Mainz. Goście radzą sobie w tym sezonie zaskakująco dobrze i po 11 kolejkach zajmują w tabeli siódme miejsce. Nieco gorzej wygląda sytuacja podopiecznych Thorstena Finka, którzy znajdują się obecnie o trzy lokaty niżej, jednak trzy punkty zdobyte dziś na własnym terenie mogłoby dać im awans nawet na szóste miejsce. W pierwszej połowie kibice zgromadzeni licznie na stadionie nie ogbejrzeli jednak żadnej bramki, a wynik spotkania otworzył dopiero w 63. minucie Heung Min Son. Bramka reprezentanta Korei Południowej nie wprowadziła jednak ożywienia i nie stanowiła przełomowego momentu przeciętnego spotkania, które zakończyło się jednobramkowym zwycięstwem gospodarzy. Dzięki zdobytym dziś trzem punktom „Rothosen” zanotowali w tabeli awans na ósmą lokatę i zrównali się punktami z dzisiejszym rywalem.
–








