Festiwal nieskuteczności zakończony bezbramkowym remisem pomiędzy Newcastle i Swansea oglądali kibice na Sports Direct Arena. Natomiast na Molineux Wolverhampton prowadziło do przerwy ze Stoke 1:0, ale w drugiej połowie straciło dwa gole i trzy punkty.
Newcastle vs. Swansea 0:0
Na Wyspach uważa się Swansea za nieangielską drużynę nie tylko dlatego, że siedziba klubu znajduje się w Walii, ale też z powodu stylu, jaki prezentują podopieczni Brendana Rodgersa. Ten można porównać raczej do hiszpańskiego, to znaczy – mnóstwo krótkich podań i długie utrzymywanie się przy piłce. W pierwszej odsłonie jednak to gracze Newcastle zdecydowanie dominowali i zepchnęli gości do defensywy. Już sama statystyka w posiadaniu piłki do przerwy – 70 do 30 procent na korzyść „Srok” – mówi sama za siebie, a dodatkowo miejscowi dochodzili do wielu sytuacji podbramkowych.

Jak się okazało, jedyny, w dodatku bardzo słaby i niecelny, strzał w pierwszych 45 minutach „Swans” (a dokładniej Allen) oddali w 5. minucie. Później piłka co chwila leciała już tylko w stronę bramki Vorma. Holender miał szczęście, kiedy w 19. minucie futbolówka po główce Colocciniego trafiła w słupek. Następnie z drugiej strony obramowanie bramki obił Demba Ba, który po chwili spróbował ponownie, ale tym razem dobrze zablokował go Williams. Senegalczyk próbował dalej i w 42. minucie popisał się ekwilibrystycznym uderzeniem, które ładnie obronił Vorm. 120 sekund później piłka przeleciała minimalnie obok słupka po bombie Gutierreza. Przyjezdni w końcowych momentach pierwszej części dobrze wybronili się jeszcze przed dwoma rzutami rożnymi i ostatecznie udało im się utrzymać bezbramkowy remis do przerwy.
Już kilkadziesiąt sekund po zmianie stron znowu pokazał się Demba Ba. Tym razem jego główka okazała się niecelna, a na kolejną trzeba było czekać prawie 20 minut. Po tym uderzeniu piłka poleciała już w światło bramki, ale bez problemów złapał ją Vorm, a w międzyczasie na boisku działo się, mówiąc delikatnie, niewiele. W 71. minucie Besta zastąpił Shola Ameobi. Od razu wniósł on trochę ożywienia, dobrze wyszedł na pozycję i strzelił, jednak jego uderzenie nie było najwyższych lotów. Kwadrans przed końcem do głosu w końcu doszli goście. Piłkę w polu karnym Sinclair ładnie przyjął piłkę, później ładnie stworzył miejsce do strzału, który jednak ładny już nie był i futbolówka przeleciała obok słupka.
W końcowych fragmentach meczu „The Magpies” próbowali zapewnić sobie zwycięstwo, ale ich atakom brakowało pomysłu, elementu zaskoczenia oraz skuteczności. Najlepiej występ Newcastle podsumowuje chyba ostatni strzał w wykonaniu Demby Ba. Po tym uderzeniu piłka przeleciała wysoko nad poprzeczką. Goście byli wyraźnie zadowoleni z podziału punktów, swoje zadanie wykonali. Ze Sports Direct Arena wracają z punktem i zapewne uśmiechami na twarzach.











