W pierwszym z dwóch niedzielnych meczów 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Jagiellonią Białystok 3:3. Piłkarze mistrza Polski wygrywali już 3:0, ale nie potrafili utrzymać koncentracji i dali sobie wydrzeć, mogłoby się wydawać, pewne zwycięstwo.
Początek spotkania we Wrocławiu to nieustanne ataki gości. Już w pierwszych sekundach groźny strzał po zagraniu Mili oddał Stevanović. Na posterunku był jednak Słowik. Piłkarze Śląska atakowali dalej, ale nie potrafili pokonać bramkarza „Jagi”. W 8. minucie goście przeprowadzili akcję, po której mogli zagrozić Kelemenowi. Dzalamidze i Plizga zbyt długo holowali jednak piłkę i dwukrotnie nie dostrzegli dobrze ustawionego Frankowskiego.

Minutę później idiotycznie w polu karnym Jagiellonii zachował się Ukah. Śląsk wykonywał rzut wolny z boku boiska, a stoper gości powalił Grodzickiego, gdy piłka nie była nawet w zasięgu rosłego obrońcy Śląska. Sędzia podyktował rzut karny, a Ukahowi pokazał żółtą kartkę. Pewnym egzekutorem „jedenastki” był Cristian Diaz, dla którego była to pierwsza bramka w obecnych rozgrywkach ligowych.
Kolejne minuty to zdecydowany spadek tempa w tym meczu. Gra przeniosła się do środkowej części boiska. Po upływie 25. minuty do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Tomasza Hajty. Nika Dzalamidze wpadł w pole karne i wślizgiem zdołał oddać strzał, jednak Kelemen nie dał się zaskoczyć oraz dobrą asekuracją popisali się obrońcy. Minutę później z dystansu wolejem efektownie uderzał Grzyb, ale golkiper Śląska nie miał problemów z wyłapaniem futbolówki.
W 28. minucie z boiska z powodu urazu musiał zejść Alexis, a w jego miejsce wszedł Pejović. Siedem minut później „Jaga” powinna wyrównać. W polu karnym Dzalamidze ładnie ograł Grodzickiego, jednak jego strzał był za lekki i piłka trafiła wprost w ręce Kelemena. Tymczasem strzałem z dystansu golkipera próbował zaskoczyć „Kaz”, ale Słowik skutecznie wybił futbolówkę. Swoją dobrą dyspozycję Kaźmierczak potwierdził w 37. minucie. Z rzutu rożnego wrzucał Mila, po uderzeniu głową „Kaza” piłka odbiła się od poprzeczki i wydawało się, że przekroczyła linię końcową. Dla pewności pomocnik Śląska dobił swój strzał.
W doliczonym czasie gry z 40 metrów strzelał Diaz, ale Słowik ponownie nie dał się zaskoczyć. Po niezłej pierwszej połowie piłkarze Stanislava Levy’ego do szatni schodzili z dwubramkowym prowadzeniem.
Wraz z rozpoczęciem drugiej połowy na murawie w miejsce Gusicia wszedł Ebi Smolarek. Niewiele to jednak zmieniło w grze gości. W dodatku w 52. minucie drugą żółtą kartkę otrzymał Ukah po faulu na szarżującym Diazie. Po sześciu kolejnym minutach było już 3:0. Mila zagrał do będącego w polu karnym Ćwielonga, a ten z dosyć ostrego kąta plasowanym strzałem pokonał golkipera „Jagi”.












