Ależ mecz w DFB-Pokal! Po fenomenalnym początku Mainz, drużyna Tuchela, roztrwoniła wszystko, co miała na przestrzeni całego meczu. Freiburg w ostatnich minutach doprowadził do remisu i po dogrywce pokonał gospodarzy. Po raz pierwszy w historii ekipa z Fryburga zagra w półfinale Pucharu Niemiec.
Zaczęło się niezwykle ciekawie, Parker mógł bowiem strzelić gola z rzutu wolnego już w 1. minucie. Strzał jednak nie odnalazł drogi do bramki. Co nie powiodło się w pierwszej akcji, udało się w drugiej. Świetnie mecz otworzył Shawn Parker, który w drugiej akcji trafił do bramki. Mainz nie zwolniło tempa po strzelonym golu i kilkadziesiąt sekund później bramkę zdobył Zimling. Niewyobrażalny scenariusz przybrał początek meczu. W 4. minucie wynik brzmiał 2:0! Zimling dostał świetne podanie z narożnika pola karnego i nie dał szans na obronę bramkarzowi Freiburga. Po piorunującym początku Mainz piłkarze Freiburga przebudzili się ze snu, w którym najwyraźniej tkwili przez pierwsze cztery minuty.

Lepszego początku nie mogli sobie wyobrazić podopieczni Tuchela. Kolejne minuty upłynęły jednak na walce w środkowej części boiska. Mainz uspokoiło grę, gdyż kalkulacja była prosta – zawodnicy mogą spokojnie kontrolować mecz w obliczu takiego wyniku. Drużyna Freiburga nie miała wyjścia – musiała atakować. Brzmi to dosyć kuriozalnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że to dopiero pierwsze minuty meczu. Wynik jednak mówił wszystko i jasno wskazywał, że podopieczni Christiana Streicha muszą zmienić absolutnie wszystko. Mainz skupiło się na rozbijaniu ataków w środkowej strefie boiska i ewentualnej grze z kontrataku. Ta taktyka mogła przynieść trzeciego gola już w 15. minucie, jednak tym razem górą był Baumann, który dobrze zareagował na przedpolu pola karnego, dobiegając do groźnej piłki zagranej z linii obrony Mainz do wychodzącego na dogodną pozycję Szalaia. Freiburg ruszył do ataku! Piłkarze Streicha zaczęli pogoń za Mainz. Goście konstruowali coraz groźniejsze akcje, które były skutecznie rozbijane przez defensywę Mainz. Gra się zaostrzyła ze względu na to, że Freiburg pragnął zmienić rezultat, a piłkarze Mainz za wszelką cenę nie chcieli do tego dopuścić.
Trafnym rozwiązaniem wydawały się strzały z daleka. Piłkarze Mainz nie byli już tym samym zespołem, który w pierwszych kilku minutach meczu zdobył dwa gole. W końcówce pierwszej połowy pokusili się co prawda o kąśliwy strzał z dystansu, jednak bramkarz Freiburga nie miał problemu z interwencją. Mecz rozgrzewał kibiców z minuty na minutę, jednak sympatycy gospodarzy mieli się czym martwić, ponieważ ich ulubieńcy po burzliwym i owocnym początku mieli spore problemy. Wynik po pierwszej połowie powinien być inny, jeśli weźmiemy pod uwagę natężenie groźnych akcji gości.








