Były zawodnik poznańskiego Lecha, a obecnie gracz Borussii Dortmund, Robert Lewandowski, w tegorocznych rozgrywkach niemieckiej Bundesligi spisuje się znakomicie. Chwalą go zarówno kibice z Polski, jak i z Niemiec. Polak ma wszelkie predyspozycje do tego, by w przyszłości być podstawowym napastnikiem jeszcze większego klubu niż Borussia Dortmund.
Przygoda „Lewego” z piłką zaczęła się w Partyzancie Leszno, gdzie będąc juniorem, uczęszczał jedynie na treningi. W latach 1997–2004 występował w Varsovii Warszawa i stamtąd trafił do Delty. Warto wspomnieć, że w sezonie 2005/2006 grał w rezerwach Legii, która występowała wówczas w trzeciej lidze. Jego talent i kunszt strzelecki dostrzeżono dopiero w Zniczu Pruszków, dla którego, grając w przeciągu dwóch sezonów, strzelił aż 38 bramek. Nic więc dziwnego, że zarówno w jednym, jak i drugim sezonie gry w Pruszkowie został dwukrotnym królem strzelców, odpowiednio trzeciej i drugiej ligi. Dzięki tym znakomitym osiągnięciom został zauważony przez skautów Lecha, którzy postanowili wykorzystać okazję i kupić młodego napastnika. W swoim debiucie w Ekstraklasie strzelił przepiękną bramkę piętką w spotkaniu z Bełchatowem i było jasne, że w niedługim czasie wywalczy sobie miejsce w podstawowym składzie „Kolejorza”. Nie dość, że wygryzł swoich rywali w krótkim odstępie czasu, to jeszcze zadebiutował w reprezentacji Polski w wyjazdowym spotkaniu z San Marino, w którym ponownie znalazł sposób na pokonanie bramkarza drużyny przeciwnej.

Jako gwiazda naszej Ekstraklasy postanowił spróbować swoich sił w lepszej lidze. Kuszony przez kilka klubów europejskich wybrał Dortmund. Po przyjściu do nowego zespołu od razu okrzyknięto go wielkim talentem oraz nadzieją polskiej reprezentacji na Euro 2012. Niestety, na początku Robert musiał ustąpić miejsca w składzie Japończykowi Kagawie i Lucasowi Barriosowi. Jak się później okazało, Lewandowski na tym tylko skorzystał, stając się dżokerem w talii Jürgena Kloppa. W klasyfikacji strzelców Bundesligi nie ma drugiego takiego piłkarza, który nie wystąpiłby w żadnym meczu od pierwszej minuty i cztery razy trafił do siatki. Łącznie występując w 12 meczach, Polak uzbierał 224 minuty. Jestem zdania, że w najbliższym czasie niemiecki szkoleniowiec wynagrodzi znakomitą formę polskiego napastnika i da mu szansę wykazania się od pierwszej minuty gry. Okazja do tego będzie już w najbliższej kolejce, kiedy to na Signal Iduna Park gospodarze zmierzą się z zamykającą ligową tabelę Borussią Moenchengladbach.
Na dzień dzisiejszy liderem Bundesligi po 13 kolejkach z dorobkiem aż 34 punktów pozostaje drużyna z Dortmundu. Wyprzedza zatem o siedem oczek drugi w tabeli zespół FSV Mainz. W ostatnim spotkaniu, dzięki wygranej we Fryburgu, Borussia zanotowała siódme zwycięstwo z rzędu, ustanawiając tym samym nowy rekord ligowy.










