Mark Schwarzer bohaterem Fulham! 40-letni bramkarz w 90. minucie spotkania obronił rzut karny wykonywany przez Mikela Artetę, dzięki czemu podopieczni Martina Jola zdobyli na Emirates Stadium jeden punkt. Wcześniej byliśmy świadkami równie emocjonującego pojedynku.
„Kanonierzy” od pierwszego gwizdka sprawiali na Emirates Stadium lepsze wrażenie. Od początku próbowali jak najczęściej gościć pod polem karnym rywala, ale to Fulham jako pierwsze miało dobrą okazję do objęcia prowadzenia. W 4. minucie Bryan Ruiz dopadł do odbitej przed polem karnym piłki, oddał strzał, lecz futbolówka po nogach obrońcy minimalnie minęła bramkę Vito Mannone. 180 sekund później odpowiedzieć mogli gospodarze, jednak Olivier Giroud zdecydował się na bezsensowny strzał sprzed „szesnastki” po wykorzystaniu błędu defensorów gości. Francuz powinien w tej akcji szukać innego rozwiązania, zwłaszcza że podopieczni Arsene Wengera mogli wykorzystać złe ustawienie linii obronnej rywala.

W 11. minucie miejscowi zdobyli jednak pierwszego gola w tym spotkaniu. Theo Walcott popisał się znakomitym dośrodkowaniem z rzutu rożnego, Olivier Giroud zszedł na krótki słupek i strzałem głową zrehabilitował się za wcześniej zmarnowaną sytuację. W kolejnych minutach nadal przeważali gracze Arsenalu, jednak co jakiś czas odgryzać próbowali się goście. W 23. minucie ekipa Martina Jola popełniła niestety kolejny błąd w obronie, który tym razem został wykorzystany. Mikel Arteta wbiegł z piłką w pole karne, zagrał ją wzdłuż linii bramkowej, a do siatki futbolówkę skierował Lukas Podolski. Odpowiedź Fulham nadeszła sześć minut później. Tym razem to Bryan Ruiz dośrodkowywał z rzutu rożnego, a Dimitar Berbatow pokonał Mannone głową. W kolejnej akcji Bułgar próbował zaskoczyć bramkarza strzałem z dystansu, ale pomylił się o dobrych kilka metrów.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy to zdecydowanie bardziej wyrównana gra, która niestety przełożyła się na to, że nie byliśmy świadkami wielu okazji bramkowych. Dogodna sytuacja nadeszła w końcu na pięć minut przed końcem. Berbatow dostał piłkę z prawej strony, perfekcyjnie dośrodkował w pole karne do wprowadzonego wcześniej Kacaniklicia, a ten popisał się równie efektownym strzałem głową, po którym na Emirates Stadium było 2:2. Arsenal od razu ruszył do ataku, ale przed przerwą więcej bramek już nie oglądaliśmy. Mikel Arteta zdołał oddać jeden niecelny strzał na bramkę, a w samej końcówce kolejny cios mogli zadać goście, jednak w ostatniej chwili sytuację zdążyli uratować defensorzy gospodarzy.
Drugą połowę lepiej rozpoczęli goście, którzy szybko uzyskali optyczną przewagę. Pierwsi zaatakowali jednak podopieczni Wengera. W 50. minucie prawą stroną pomknął Theo Walcott, popisał się kolejnym dobrym dośrodkowaniem, ale Olivier Giroud nie doskoczył do piłki – gdyby ją sięgnął, prawdopodobnie byłoby już 3:2. Spod pola karnego Schwarzera od razu ruszyliśmy w drugą stronę. Dejagah zawinął na prawej stronie dwóch „Kanonierów”, dograł w końcu futbolówkę do Bryana Ruiza, jednak reprezentant Kostaryki nie zdołał oddać celnego strzału. Po czterech minutach po raz kolejny defensywę Fulham niepokoił Theo Walcott. Anglik sklepał piłkę z Giroud, zszedł z nią do środka, jednak na oddanie celnego strzału zabrakło mu sił.











