Dwa dni temu dowiedzieliśmy się, kto przejmie reprezentację Polski po Franciszku Smudzie. Co prawda, wszyscy domyślali się, że wybór padnie na Waldemara Fornalika, jednak PZPN podał oficjalną informację dopiero w poniedziałek.
Nowa praca to dla Fornalika wielki prestiż, ale także ogromny stres połączony z odpowiedzialnością. Choć siatkarze osiągają największe sukcesy, to nadal piłka nożna jest polskim sportem narodowym. Robota wykonywana przez 49-latka będzie więc poddawana ocenie niemal na każdym kroku. „Waldek King” po dobraniu sobie współpracowników ma już kolejne zadanie. Musi rozwiązać masę problemów, które w spadku zostawił mu poprzedni trener.

Smuda z kadry narodowej wykluczył wielu piłkarzy. Zaczynając na Arturze Borucu, przechodząc przez Michała Żewłakowa, a kończąc na Sławomirze Peszce. Wraz z przyjściem nowego selekcjonera powinien otworzyć się nowy rozdział. Fornalik nie widział przecież na własne oczy, co dwójka doświadczonych reprezentantów robiła w samolocie wracającym ze Stanów Zjednoczonych.
Nowy selekcjoner wyjawił, że zamierza spotkać się ze swoim poprzednikiem. – Nie wyobrażam sobie, żeby do takiej sytuacji nie doszło. To normalne – powiedział. Czy Smuda otworzy, a może zamknie swojemu następcy oczy na pewne sprawy? O tym przekonamy się najprawdopodobniej przed 15 sierpnia, kiedy były sternik chorzowskiego Ruchu wyśle swoje pierwsze powołania.
Do rozwiązania pozostaje kwestia naturalizowanych piłkarzy. Niektórzy są temu przeciwni, a inni popierają takie rozwiązanie. Fornalik na pewno nie będzie miał oporów do zastąpienia Matuszczyka Borysiukiem, Boenisha Wawrzyniakiem, a Obraniaka Wolskim. Miejsce w nowej kadrze znajdzie się także dla Arkadiusza Piecha, który na pewno nie zostanie odstrzelony po jednym meczu. To jego człowiek.
W kwestii Francuzów polskiego pochodzenia i tzw. polskich Niemców proponuję zastosować „Kingowi” prostą zasadę: najpierw naucz się dobrze mówić po polsku, a dopiero później walcz o miejsce w składzie. I w grę nie wchodzi tu wydukanie zaledwie kilku prostych słów.

Kolejnym problemem może być obsada bramki. W sumie to trudno mówić tu o problemie, kiedy do dyspozycji ma się 3-4 naprawdę klasowych golkiperów. Nazwijmy więc to sprawą przybytku. Fornalik pod uwagę powinien wziąć graczy, którzy regularnie występują w swoich klubach, a mianowicie: Wojtka Szczęsnego, Przemysława Tytonia, Tomasza Kuszczaka, a także Artura Boruca. Pytanie tylko, czy wobec byłego piłkarza Celtiku zastosuje „amnestię” znaną nam z ligi hiszpańskiej.











