W pierwszym meczu 25. kolejki Bundesligi VfB Stuttgart niespodziewanie zremisował 0:0 z outsiderem ligi, 1. FC Kaiserslautern. Pełne 90 minut w barwach drużyny gości rozegrał Ariel Borysiuk. Drugi z Polaków, Jakub Świerczok, oglądał poczynania kolegów z wysokości ławki rezerwowych.
Na początku spotkania Kaiserslautern wyglądało całkiem nieźle. Goście wypracowali sobie dwa rzuty rożne i sprawiali nie najgorsze wrażenie. Jednak z minuty na minutę do głosu coraz bardziej dochodzili gospodarze, którzy zepchnęli rywali do defensywy i raz po raz zagrażali bramce strzeżonej przez Sippela. Golkiper „Czerwonych Diabłów” do przerwy nie dał się jednak pokonać.
Po zmianie stron przewaga Stuttgartu tylko wzrosła. Na boisku pojawili się tacy piłkarze jak Cacau czy Schieber, ale nie przełożyło się to na poprawę skuteczności. Kaiserslautern było na Mercedes-Benz Arena niemiłosiernie ostrzeliwane, lecz nie skapitulowało. Podopieczni Marco Kurza zagrali z poświęceniem i to się opłaciło. Największe brawa należą się zdecydowanie Sippelowi, który w swoim drugim występie w Bundeslidze zachował czyste konto.
Nas powinno cieszyć, że kolejne spotkanie w pełnym wymiarze czasowym rozegrał Ariel Borysiuk. Powodów do radości nie mają za to w Stuttgarcie. Szansa na dogonienie czołówki została zmarnowana. Jednak przy takiej grze VfB nie można powiedzieć, że zaprzepaszczona. Do końca sezonu jeszcze 10 kolejek.








