„Das Topspiel” – tak reklamuje to spotkanie branżowy serwis Kicker. Sobotnie spotkanie Borussii Dortmund z Bayernem Monachium będzie zdecydowanym hitem 13. kolejki Bundesligi. Niemieccy kibice piłkarscy zadają sobie tylko pytania: Robert Lewandowski czy Thomas Mueller? Marco Reus czy Arjen Robben? Juergen Klopp czy Pep Guardiola?
Uwaga kibiców całego piłkarskiego świata zwrócona będzie w tym tygodniu na Dortmund. Spotkanie dwóch najlepszych europejskich drużyn z poprzednich rozgrywek Ligi Mistrzów zelektryzuje wszystkich fanów, nie tylko tych z kraju nad Renem. Dodatkowego smaczku doda w tym sezonie termin tego meczu. Nie chodzi jednak o pechową 13, a pierwszy weekend tuż po meczach barażowych i meczach towarzyskich reprezentacji narodowych. Nie od dziś wiemy, że wirus FIFA jest zaraźliwy i atakuje równie mocno tych mniejszych, jak i największych. Boleśnie przekonali się o tym szkoleniowcy „Bawarczyków” i „Borussen”. Zarówno Juergen Klopp, jak i Pep Guardiola, nie będą mogli skorzystać z kilku swoich asów. Którego z nich będzie to więcej kosztować? Zdecydowanie najważniejsze ogniwo stracił Katalończyk. Ze zgrupowania przed meczem m.in. z Anglią, kontuzjowany wrócił Franck Ribery, i jego występ jest niemożliwy. Z kadry z urazem wrócili również Mats Hummels, Marcel Schmelzer, a także Jerome Boateng. Pierwszy z głowy ma już resztę całej rundy jesiennej. Doktor Borussii, Markus Braun, przewiduje powrót doświadczonego stopera na połowę stycznia 2014 roku. To zdecydowanie zły prognostyk przed zbliżającymi się wielkimi krokami, kluczowymi spotkaniami Champions League. Powodów do radości nie daje również sytuacja zdrowotna Marcela Schmelzera. Lewy obrońca ma duże kłopoty z lewą łydką. Doskwierająca noga wyklucza go z gry na najbliższe trzy tygodnie. Jeśli chodzi o młodszego z braci Boateng – Jerome – powinien być gotowy na to spotkanie. Zawodnik reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów zaliczył solidną nakładkę i nic nie zapowiadało pozytywnych wyników badań. „Boa” zapowiedział jednak, że pojawi się na boisku na Signal Iduna Park. – Czuję się już lepiej, a ból ustępuje. Jestem pewny, że w sobotę będę mógł grać na 100% moich możliwości – zapowiedział Niemiec z ghańskimi korzeniami.
Epidemia kontuzji miała swoje epicentrum na Signal Iduna Park jednak dużo wcześniej, jeszcze przed rozegraniem piątkowych i wtorkowych starć. Poza wymienioną wyżej dwójką zawodników Borussii Dortmund w sobotę na boisko nie wybiegną również Neven Subotić, Ilkay Guendogan oraz Łukasz Piszczek. Polak, który znalazł się w jedenastce wielkich nieobecnych przyszłorocznego mundialu wg „The Guardian”, wrócił do treningów oraz zagrał w ostatnim sparingu BVB, jednak wciąż jest za wcześnie na jego powrót. Oznacza to, że BVB zagra w piekielnie niepewnym, eksperymentalnym ustawieniu w obronie. Luki w defensywie ma załatać Manuel Friedrich. Doświadczony 34-latek był w przeszłości „Aptekarzem” i zna się na swoim fachu. W środku pomagać mu powinien Sokratis. Kto wybiegnie na skrajnych pozycjach w bloku obronnym? Dziennikarze typują Grosskreutza i, co powinno interesować polskich kibiców, Kubę Błaszczykowskiego. Kto wie, może podobnie jak Łukasz Piszczek, zmiana ofensywnego nastawienia na nieco bardziej defensywne wyjdzie mu na dobre? Może w końcu znajdziemy piłkarza na pozycję lewego obrońcy?








