We wtorkowy wieczór spotkały się dwie reprezentacje na najwyższym poziomie. Powracający do grania Mario Götze miał udowodnić swoją wartość, a Włosi po remisie z Hiszpanią chcieli postraszyć mistrzów świata. Jak zaprezentowały się jedne z najlepszych reprezentacji?
Spotkanie zapowiadało się bardzo interesująco nie tylko dlatego, że po boisku będą biegać najlepsi zawodnicy na świecie. Niemcy po sobotniej porażce z Anglią chcieli przekonać krytyków, że o żadnym kryzysie nie może być mowy. Włosi z kolei po zadowalającym remisie z Hiszpanią szukali pierwszego zwycięstwa od 13 października poprzedniego roku. Z tych powodów obaj trenerzy desygnowali do gry najlepszych zawodników.
Od pierwszego gwizdka arbitra widać było, że obie ekipy będą chciały grać otwarty futbol i nikt nie liczył na bezbramkowy remis. Dłużej przy piłce utrzymywali się nasi sąsiedzi i próbowali wypracować sobie dogodną sytuację do zdobycia bramki. Özil schodził pod linię środkową, aby stamtąd rozdzielać piłki. Po Mario Götzem widać było wielki głód gry i częste nieporozumienia z Thomasem Müllerem. Włosi też nie ustępowali i mimo mniejszego posiadania piłki ich pressing mógł spowodować strzelenie bramki samobójczej przez Ter Stegena. Ostatecznie przewaga DFB spowodowała przełamanie obrony dowodzonej przez Bonucciego. Müller z prawego skrzydła wstrzelił piłkę w pole karne, którą przedłużył właśnie Bonucci, a akcję mierzonym strzałem wykończył Kroos. Było to jego drugie trafienie w ciągu czterech dni.











