W pierwszym niedzielnym spotkaniu 1/8 finału mistrzostw świata, reprezentanci Joachima Löwa zdemolowali Anglię 4:1 (2:1). Po naporze Wyspiarzy z początku drugiej odsłony, którzy głodni byli remisu, „Die Nationalelf” przeprowadzili dwie zabójcze kontry w przeciągu trzech minut. W obu bohaterem był Thomas Müller, który strzelił swojego gola numer dwa i trzy na mundialu.
Od początku do ataku ruszyli Niemcy. Widać było w ich poczynaniach, że chcą zmazać niepewną opinię po grze w fazie grupowej. W ofensywie od premierowych minut brylowali Klose i Podolski, lecz chwilowo bezskutecznie. Chwilowo, bowiem w 20. minucie nastąpiło przełamanie. Ofensywnie usposobieni podopieczni Joachima Löwa w tym meczu, zdołali wyjść na prowadzenie. Wybicie z własnej bramki Manuela Neuera okazało się pierwszym i ostatnim podaniem. Futbolówkę po karygodnym błędzie Matthew Upsona przejął wszakże Miroslav Klose, który po wygraniu z nim pojedynku jeden na jeden, wślizgiem i końcem buta skierował piłkę do siatki.
Otępieni stratą gola Anglicy, początkowo nie byli się w stanie podnieść. Zachodni sąsiedzi Polski poszli zaś za ciosem, chcąc jak najszybciej znokautować rywala. Szczęście przyniosła 32. minuta, w której to dał o sobie znać niewidoczny przez dłuższy czas, Lukas Podolski. Początkowo spokojnie rozgrywana piłka trafiła do Thomasa Müllera. Zawodnik Bayernu Monachium zauważył wychodzącego na pozycję Klose, który stanął przed kolejną świetną okazją. To, co graczowi „Bawarczyków” nie wyszło, udało się zamykającemu akcję Podolskiemu, który płaskim i niezwykle precyzyjnym strzałem z ostrego kąta, dał dwubramkowe prowadzenie Niemcom.
Kto sądził, że Anglicy zrezygnują, był w błędzie. Najpierw wprawdzie nieskutecznie próbował Lampard – świetnie interweniował bowiem Neuer, ale w 37. minucie nic już jednak Niemcom nie pomogło. Świetną centrę Stevena Gerrarda na gola zamienił winowajca pierwszego gola, Matthew Upson, i zrobiło się już tylko 1:2. Minutę później powinien być już remis. Fenomenalnie uderzał wówczas Frank Lampard, a futbolówka odbiła się od poprzeczki, ewidentnie przekraczając później linię bramkową. Dobrze ustawiony sędzia w sobie tylko znanych okolicznościach, bramki nie uznał.
Synowie Albionu, rozgoryczeni pomyłką sędziego, w drugiej odsłonie ruszyli do ataku. Już w 52. minucie zadrżała poprzeczka po potężnym strzale Lamparda z rzutu wolnego. W kolejnych fragmentach napór Wyspiarzy nie słabł. Zastosowali oni bowiem bardzo skuteczny na Niemców pressing, przez który ubrani w białe koszulki piłkarze mocno się gubili. Premierowy kwadrans drugiej części meczu zdecydowanie należał do podopiecznych Fabio Capello. Swoich sił próbował Defoe, Milner i Gerrard, lecz bezskutecznie.
Futbol to dyscyplina, która jest niesamowicie przewrotna. W 67. minucie błyskawiczną kontrę na gola zamienił Thomas Müller. Z dużą szybkością z piłką przebiegł Bastian Schweinsteiger, który zszedł do środka boiska i zagrał na prawą stronę pola karnego do partnera z Bayernu. Młodziutki Müller kopnął potężnie z prawej nogi w krótki róg, dając ponownie prowadzenie swojej drużynie w rozmiarze dwóch goli. To jednak nie był koniec Anglików. Festiwal fenomenalnych kontr kontynuowali bowiem gracze „Die Nationalelf”. Rajdem lewą stroną popisał się Mesut Özil, który dynamicznie wbiegł w pole karne. Wówczas wystarczyło wyłożyć piłkę Müllerowi, który pogrążył rywala.









