W sobotniej odsłonie 20. kolejki Bundesligi FSV Mainz podjął na własnym terenie Bayern Monachium, który po bramkach Mandzukicia i Thomasa Müllera zwyciężył 3:0.
W poprzedniej kolejce oba zespoły zwyciężyły w swoich meczach. FSV Mainz pokonało ostatni w tabeli Fürth, natomiast lider tabeli nie dał szans Vfb Stuttgart. Obie ekipy podchodziły zatem do meczu w dobrych nastrojach.
Początek spotkania, tak jak można było się spodziewać, zdominowany został przez Bayern, który spokojnie konstruował akcje. Zawodnicy Mainz byli wyraźnie cofnięci i skupiali się raczej na kontratakach, jednocześnie organizując skuteczną obronę.
Piłkarze z Moguncji próbowali przedostać się pod pole karne Bayernu i wraz z upływem czasu radzili sobie coraz lepiej. Widoczny był brak najlepszego zawodnika Mainz w tym sezonie, Adama Szalaia, mimo to skazywani na porażkę piłkarze Tuchela nie zostawiali miejsca monachijczykom.W 15. minucie Parker z Ivanschitzem ładnie rozmontowali obronę lidera tabeli, lecz strzał tego pierwszego dał jedynie rzut rożny. Kilka udanych akcji natchnęło gospodarzy do dobrej gry i w konsekwencji zepchnęli oni piłkarzy Bayernu na własną połowę.
Brutalna gra, która sprawiała spore problemy Bayernowi, przyniosła w 25. i 27. minucie dwie żółte kartki dla zawodników Mainz, jednak należało się tego spodziewać, gdyż podopieczni trenera Tuchela ewidentnie nie przebierali w środkach i realizowali taktykę, której celem było niedopuszczenie Bawarczyków pod bramkę. Piłkarze Bayernu po pierwszych kilku minutach, kiedy grali zbyt otwarcie i nonszalancko, otrząsnęli się w końcówce pierwszej połowy – po fantastycznym podaniu Kroosa do Müllera, który w sytuacji sam na sam nie dał szans Wetklo i otworzył wynik meczu w 41. minucie.
Pierwsza połowa na pewno zaskoczyła drużynę Heynckesa, która nie mogła swobodnie czarować swoją grą, tak jak w poprzednich spotkaniach. Mainz rozbijało ataki Bayernu w środku pola i samo próbowało zmienić rezultat, jednak brak Szalaia był aż nadto widoczny.
Druga połowa zaczęła się znów uważną grą Mainz, jednak już w 50. minucie Mario Mandzukić wykończył dośrodkowanie z bliskiej odległości i podwyższył wynik meczu na 2:0, co wprowadziło spokój w grę Bayernu i nareszcie monachijczycy mogli grać tak, jak do tego przyzwyczaili. Siedem minut później już było 0:3. Mario Mandzukić świetnie wykończył dośrodkowanie Lahma i zdobył swoją 14 bramkę w sezonie. Mainz w drugiej połowie wyglądało już nieco słabiej, co było skutkiem mocno przepracowanej pierwszej części gry, jednak dalej starało się dotrzymywać kroku Bayernowi.
Świeże siły do boju posłał trener Tuhel, który dał szansę odmienienia losów spotkania Rissemu i Zimlingowi, lecz to Bayern prowadził grę i zagrażał bramce Wetklo. W 70. minucie Mandzukić mógł strzelić swoją trzecią bramkę, jednak bramkarz z Moguncji był dobrze ustawiony i odbił piłkę. Na kwadrans przed końcem Juup Heynckes wpuścił na boisko Gomeza i Robbena, jakby dając znak, że to nie koniec zdobyczy bramkowych drużyny z Bawarii. Gra w ostatnich 15 minutach toczyła się jednak głównie w środku pola, gdyż Bayern wcale nie rzucił się na bramkę Mainz, aby dobić rywala. Wicemistrzowie Niemiec byli zadowoleni z rezultatu i postanowili tylko dotrwać do końca.








