W Krakowie byliśmy dzisiaj świadkami znakomitego spektaklu, jaki zafundowali piłkarze Wisły i Korony. Wicemistrz Polski rozegrał bardzo dobre spotkanie, do poziomu dostosowała się również trzecia w tabeli Korona, w efekcie mogliśmy zobaczyć wiele strzałów i znakomitych interwencji bramkarzy z obu stron, nie zabrakło także bramek. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.
Wisła Kraków świętowała powrót na stadion przy ulicy Reymonta, jednak Korona Kielce zamierzała zrobić wszystko, żeby święto pod Wawelem nie było dla krakowian radosne. Na początku kielczanie rzeczywiście skutecznie powstrzymywali wiślaków. Podopieczni Marcina Sasala mogli nawet wyjść na prowadzenie, lecz Andrzeja Niedzielana w ostatniej chwili zdołał powstrzymać Cleber. Kilka minut później niebezpieczne uderzenie Ediego minimalnie minęło bramkę Wisły. Piłkarze „Białej Gwiazdy” nie byli gorsi. Najbliżej szczęścia był Rios, który popisał się ładnym strzałem z woleja z 16 metrów, lecz Zbigniew Małkowski był na posterunku. Groźnie strzelał oddał też Nourdin Boukhari, ale golkiper Korony po raz kolejny stanął na wysokości zadania.

Ogłuszający doping na stadionie Wisły zdecydowanie dodał skrzydeł podopiecznym Roberta Maaskanta. Wiślacy przejęli inicjatywę i stwarzali sobie coraz więcej sytuacji podbramkowych. Jednak „Scyzoryki” starały się udowodnić, że nie bez powodu znaleźli się na trzecim miejscu w tabeli. Znakomity strzał z dystansu Pawła Sobolewskiego o mały włos nie zaskoczył Jovanicia, który z najwyższym trudem wybił futbolówkę na rzut rożny.
Ostatnie minuty pierwszej połowy przyniosły kolejne emocje. Do głosu doszła Korona. Strzały Mijajlovicia, Niedzielana i Ediego kończyły się udanymi interwencjami Jovanicia. Odpowiedź wiślaków była wspaniała. Dokładne dośrodkowanie Riosa wykończył Paweł Brożek i licznie zgromadzona publiczność dosłownie eksplodowała z radości. To było już 82 trafienie snajpera Wisły w polskiej lidze.

Po pierwszej połowie kibice mieli wiele powodów do radości. Szybkie tempo meczu, wiele strzałów z obu stron i przede wszystkim prowadzenie gospodarzy. Fani, którzy zasiedli na trybunach stadionu przy ulicy Reymonta, mogli być zachwyceni. Kilka minut po wznowieniu gry trybuny jednak zamilkły. Rzut wolny z 18 metrów wykonywał Vuković, który posłał piłkę nad murem, w lewy górny róg bramki Wisły, Jovanić nawet nie zdążył zareagować i w efekcie piłka wylądowała w siatce.












