Wielkie emocje czekały nas w niedzielnych spotkaniach, na boiskach nie obyło się bez polskich akcentów. Norymberga dosłownie w ostatnich sekundach wyszarpała Hannoverowi jeden punkt, natomiast Hoffenheim przegrało 0:1 z VfB Stuttgart.
Mecz na Frankenstadion lepiej rozpoczęli goście, a konkretnie Szabolcs Huszti, który w świetny sposób minął dwóch zawodników i uderzył nad bezradnym bramkarzem, któremu pozostało tylko wyjąć piłkę z siatki. Na wyrównanie czekaliśmy 12 minut. Rzut wolny wykonany przez Kiyotake wykorzystał Tim Klose, który wybił się najwyżej ze wszystkich i strzałem głową pokonał Zielera. Co obrona Norymbergi robiła tego dnia? Trudno powiedzieć. Czterech piłkarzy stanęło w miejscu, kiedy piłkę do tyłu zagrał jeden z pomocników. Abdellaoue wykorzystał sytuację i zabrał się z futbolówką prawą flanką. Centra w pole karne została zamieniona przez Ya Konana na bramkę, która wydawać się mogło zapewniała gościom trzy punkty. Nic bardziej mylnego! Błąd obrony H96 wykorzystał Sebastian Polter. Defensorzy w polu karnym zachowali się zbyt statycznie, a Niemiec, wybiegając przed nich, umieścił piłkę w siatce! Od 84. minuty na boisku znajdował się Artur Sobiech, jednak jego udział w remisie był znikomy.
1. FC Nürnberg 2:2 Hannover 96
Klose 53. Polter 90. – Huszti 41. Ya Konan 68.
Jedna z najgorszych drużyn sezonu kontra najgorsza ekipa rundy rewanżowej, tak w skrócie można opisać to spotkanie. Ani jednej, ani drugiej ekipie nie brakowało chęci do walki, ale to drużyna naszego rodaka rozpoczęła mecz gorzej. Już w 3. minucie po strzale głową wynik otworzył Martin Harnik. Mimo słabej gry piłkarzy Hoffenheim na trybunach znalazło się niemal 30 tysięcy kibiców. W ostatnich sekundach okazję do zdobycia bramki mieli gospodarze, jednak zawodnicy zrezygnowali z próby dośrodkowania, wycofując piłkę do tyłu, co spotkało się ze znaczną dezaprobatą kibiców. W 50. minucie świetną okazję z wolnego miało Hoffenheim. Wszyscy piłkarze w polu karnym minęli się z futbolówką, co zmyliło Svena Ulreicha, który końcami palców zdołał ją wybić. Od tego momentu na boisku zapanował chaos. „Hoffe” broniło się jak mogło i wychodziło mu to całkiem dobrze. Mimo wszystko tylko pod koniec meczu gospodarze nie zachowywali się nieporadnie. 64. minuta! Powinno być 1:1. Joselu dostał świetną piłkę, znalazł się sam na sam z bramkarzem i uderzył prosto w niego. Kolejny prezent od Norymbergi może się już nie zdarzyć. Również podczas meczu Hoffenheim – Stuttgart wystąpił Polak. Od pierwszego gwizdka na boisku znajdował się Eugen Polanski. Plac gry opuścił w 81. minucie. Ostatnie minuty meczu nie kipiały emocjami, jednak w doliczonym czasie gry Sven Ulreich popisał się świetną interwencją w momencie, gdy próbowano go przelobować. Ostatnie sekundy to dwie żółte kartki dla gości, jednak Hoffenheim nie było w stanie doprowadzić do remisu. Goście zdobyli pierwsze punkty w rundzie wiosennej.
TSG 1899 Hoffenheim 0:1 VfB Stuttgart
Harnik 3.








