Siódma kolejka na angielskich boiskach dobiegła końca. Tym razem oglądaliśmy wielki szlagier oraz doświadczyliśmy wielkiej niespodzianki.
W hicie kolejki Arsenal Londyn przybył na Stamford Bridge. Rozpędzona Chelsea została trochę wyhamowana przez Manchester City, jednak piłkarze Ancelottiego wrócili na właściwe tory i ograli rywali 2:0. 13 gola w 13. meczu przeciwko Arsenalowi strzelił DD, a po pięknym rzucie wolnym trafił również i Alex. „Kanonierzy” do czołówki tracą już zbyt wiele, bo aż siedem oczek, choć na boiskach Premiership była to dopiero siódma kolejka.

W mniejszych derbach stolicy padł remis 1:1. Ten jeden punkcik bardzo może przydać się West Hamowi. Dzięki takim małym kroczkom „Młotom” uda się opuścić strefę spadkową i dół tabeli. Natomiast dla Fulham zaszło słońce i od początku tego sezonu prócz małych promyczków na niebie widać tylko chmurzyska. Nie ma takiej siły, która pozwoliłaby piłkarzom z Craven Cottage powtórzyć sukces z poprzedniego sezonu.
W Sunderlandzie znów jest wesoło. „Koty” tym razem przekonały się, że nie taki „Diabeł” straszny, jak go malują. Urwanie punktów ekipie sir Aleksa stawia gospodarzy w jeszcze lepszej sytuacji przy końcowym rozrachunku. Natomiast „United” mogą mieć tylko żal do siebie i do Rooneya. Drużynie brakuje klasycznego lidera, który mógłby wyciągnąć kolegów z ciężkich momentów czy kryzysu. Niestety, w Manchesterze (tej czerwonej części) nie ma nikogo takiego.
W meczu słabszych drużyn bardzo ważne punktu zostały na JJB Stadium. Tym samym Wigan znacznie oddaliło się od strefy spadkowej i zasiadło w środkowej części tabeli. „Wilki” nie okazały pazurów i po tej kolejce dalej znajdują się w degradacyjnej części klasyfikacji.
Największe odkrycie początkowej fazy sezonu – WBA – zremisowało na swoim stadionie z Boltonem 1:1. Znów możemy powiedzieć, że rezultat wywalczony z „Kłusakami” jest niejako sukcesem dla beniaminka.
Dzięki płytkiemu układowi dolnej części tabeli i ograniu ekipy „Big Sama” drużyna Stoke może świętować skok w tabeli aż o trzy miejsca, z 10. na siódme. Natomiast grające w kratkę Blackburn jak co sezon spisuje się poniżej oczekiwań

„Koguty” zaliczyły bardzo prestiżowe zwycięstwo z drużyną, która także ma chęci, by zająć miejsce premiowane grą w pucharach. Po dwóch bramkach Van der Vaarta Tottenham ograł ekipę „The Villans” i zrównał się punktowo z czwartym Arsenalem.










