W meczu 1/8 finału piłkarskiego Pucharu Polski Ruch Chorzów wygrał przed własną publicznością po dogrywce z Cracovią Kraków 2:1. Tym samym chorzowianie to ostatnia drużyna, która zapewniła sobie grę w ćwierćfinale prestiżowych rozgrywek. Gole dla gospodarzy zdobyli byli piłkarze Wisły Kraków: Łukasz Burliga oraz Marek Zieńczuk. Honorowe, jak się później okazało, trafienie dla „Pasów” zaliczył Aleksejs Visnakovs.
Ostatnim spotkaniem 1/8 finału Pucharu Polski był mecz pomiędzy Ruchem Chorzów a Cracovią Kraków. Krakowianie przyjechali na Górny Śląsk opromienieni zwycięstwem w 184. derbach Krakowa z Wisłą. Natomiast „Niebiescy” do meczu z „Pasami” także podchodzili w dobrych nastrojach, ponieważ w znacznym stopniu przyczynili się do krótkiego epizodu Tomasza Wieszczyckiego na ławce trenerskiej Łódzkiego Klubu Sportowego, wygrywając z łodzianami 4:0. Jeśli weźmiemy pod uwagę ostatnie mecze pomiędzy Ruchem a Cracovią, zdecydowanym faworytem wydawał się zespół z Chorzowa, który na ostatnie osiem spotkań sześciokrotnie wygrywał, raz zremisował i tylko raz schodził z murawy na tarczy.

Początkowe fragmenty spotkania przebiegały w spokojnym tempie. Pierwsi przed szansą zdobycia gola stanęli gospodarze, którzy już w 4. minucie mieli rzut wolny. Po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry główkował Paweł Abbott. Bramka jednak nie padła. Kolejna dogodna okazja na zdobycie bramki miała miejsce w 17. minucie. Ponownie przed szansą pokonania bramkarza rywali stanął Paweł Abbott. Napastnik Ruchu bez zbędnego namysłu uderzył. Strzał ten okazał się w ostateczności niecelny i stadion przy ulicy Cichej obiegł tylko jęk zawodu. 29-letni piłkarz Ruchu w środowy wieczór miał ogromną chęć strzelenia gola. Po raz kolejny próbował swoich sił w 24. minucie. Tym razem strzał był w skierowany wprost w bramkę strzeżoną przez Gasińskiego i cała akcja spaliła na panewce.
Pod koniec drugiego kwadransa pierwszej połowy okazję do zdobycia gola mieli z kolei krakowanie. Z prawej strony boiska po dośrodkowaniu w pole karne jeden z piłkarzy Ruchu wybił jednak futbolówkę i niebezpieczeństwo pod bramką „Niebieskich” zostało w porę zażegnane. W ostatnich 15 minutach pierwszej części gry do głosu coraz częściej dochodzili goście z Krakowa. Z tym że albo podopiecznym Dariusza Pasieki brakowało precyzji, albo też wyjścia ofensywne „Pasów” były powstrzymywane w zarodku przez zawodników 14-krotnego mistrza Polski.
W 39. minucie po dośrodkowaniu Marka Zieńczuka strzał głową oddał Rafał Grodzicki. Chwilę po tej akcji chorzowianie wyszli z szybką kontrą, po której Arkadiusz Piech podał płaską piłkę tuż przed pole karne Gąsińskiego. Na niesygnalizowany strzał zdecydował się Jakub Smektała, jednak futbolówka minimalnie minęła bramkę. Ostatnie minuty przebiegały pod zdecydowane dyktando drużyny dowodzonej przez Waldemara Fornalika, aczkolwiek goli kibice zgromadzeni na stadionie w pierwszych 45 minutach nie zobaczyli.












