Fakt faktem, Bayern Monachium był w ostatnich dniach wymieniany jako możliwe miejsce pracy dla Pepa Guardioli. Osobiście jednak kompletnie nie wierzyłem w to, żeby były trener „Barcy” poszedł pracować do Niemiec, a tym bardziej do Bayernu Monachium. A tu proszę, taka niespodzianka.
Nie widzę tego. Kompletnie sobie tego nie wyobrażam. W żaden sposób nie jestem w stanie zobaczyć oczami wyobraźni Pepa Guardioli dyrygującego graczami Bayernu w niemieckiej Bundeslidze. Ale z drugiej strony powinienem się cieszyć – wszak od momentu kiedy tylko Guardiola odszedł z Barcelony, czekałem na informację, do jakiego klubu ostatecznie trafi. I Bayern jest akurat dla mnie miejscem wręcz wspaniałym, bo w końcu może dostaniemy odpowiedź na to, jak dobrym trenerem jest tak naprawdę Hiszpan, który zdobył z Barceloną wszystko, co było możliwe do zdobycia.

Nie jest tak, że deprecjonuję wszystko to, co Guardiola osiągnął z Barceloną – byłoby to czystą głupotą, bo tylu trofeów na pewno nie zdobywa się przez przypadek. Nie można jednak przejść obojętnie obok tego, co mówili wszyscy przeciwnicy hiszpańskiego trenera. Oni też z utęsknieniem czekali na to, aż Pep ogłosi, jaki klub będzie trenował po Barcelonie. W Katalonii wychowanek „La Masii” miał raj na ziemi (w każdym razie do momentu przybycia Jose Mourinho). Guardiola znał klub od podszewki, zawodnicy znali się jak łyse konie i wiele jest prawdy w tym, że sam trener nie musiał robić na Camp Nou niczego wielkiego. Potwierdzeniem tego jest niejako Tito Vilanova, który przecież jeszcze dwa lata temu był człowiekiem kompletnie anonimowym. A teraz? Teraz na półmetku rozgrywek w La Liga pobił rekord liczby zdobytych punktów.
Jak będzie wyglądał Bayern pod wodzą Guardioli? Nie wróżę Hiszpanowi zbyt wielkiej kariery u naszych zachodnich sąsiadów. Jupp Heynckes jest dla „Bawarczyków” trenerem wprost idealnym. Potrafi trzymać dyscyplinę, nie da sobie wejść na głowę i ma głęboko w poważaniu to, że jakiejś gwieździe się coś nie podoba. Już teraz w internecie krążą dobrze chyba wszystkim znane memy z Arjenem Robbenem w roli głównej. „Guardiola w Bayernie? Dobra, zgadzam się na jedno podanie”. I tak to właśnie może wyglądać. Jeśli Pep na siłę będzie chciał wdrożyć w monachijskiej drużynie schematy gry z Barcelony, to odejdzie z Allianz Arena szybciej niż Andre Villas-Boas z Chelsea. Bayern ma w swoich szeregach wielkich zawodników, ale nie o charakterystyce Iniesty, Xaviego czy Messiego. Czy ktoś wyobraża sobie, żeby Schweinsteiger, Robben i Ribery wymieniali na dwóch metrach kwadratowych dwadzieścia podań w pięć sekund? Dlatego ja nie wyobrażam sobie Guardioli na ławce trenerskiej wicemistrza Niemiec. Zwłaszcza że na Camp Nou Hiszpan naprawdę żył jak w błogiej krainie. Zawodnicy się szanowali, uwielbiali, brak było jakichkolwiek kłótni. W Niemczech kultura piłkarska jest zdecydowanie inna. A do tej pory Guardiola nie dał się nam poznać ze strony bardziej dyktatorskiej. Nie wiem, czy potrafi uderzyć pięścią w stół, kiedy zajdzie taka potrzeba.








