Podstawowy bramkarz Liverpoolu, Simon Mignolet, dosyć często znajdował się ostatnio w ogniu krytyki przez swoją marną postawę w Premier League. Co prawda Belgowi od czasu do czasu przytrafi się jakiś „klops”, ale jak pokazują statystyki, wcale nie jest z nim tak źle.
Simon Mignolet trafił do zespołu z Anfield w ubiegłym sezonie z Sunderlandu. Po odejściu Pepe Reiny do Napoli Belg od razu został pierwszym bramkarzem „The Reds”. Już w pierwszym meczu dał kibicom solidne podstawy do uważania go za godnego następcę Hiszpana, kiedy to obronił rzut karny przeciwko Stoke City. Później jednak zdarzało mu się kilka razy zawalić przy stracie gola. Jamie Carragher apelował nawet o usunięcie Mignoleta z drużyny.
https://www.youtube.com/watch?v=of_jgcnUv_E
Po kilku słabszych występach trener Brendan Rodgers postanowił posadzić swojego podstawowego golkipera na ławce, co najwyraźniej wyszło mu na dobre. Gdy Brad Jones złapał pod koniec grudnia kontuzję, reprezentant Belgii wrócił między słupki Liverpoolu i zaczął się spisywać o niebo lepiej: w 11 meczach aż osiem razy zachował czyste konto, zaliczając także serię ponad 415 minut bez straconego gola. – Simon pokazuje, że ławka dobrze mu zrobiła. Wygląda jak zupełnie inny bramkarz – powiedział Brendan Rodgers. – Odsunięcie go od gry pozwoliło zrobić mu krok w tył, by przeanalizować swoje występy i poprawić niektóre elementy w swojej grze – dodał trener Liverpoolu.

Sam Mignolet o swojej dyspozycji wypowiada się dość skromnie. – Kiedy dowiedziałem się od trenera, że straciłem miejsce w składzie, byłem bardzo zawiedziony. Mogłem po prostu sobie odpuścić, ale postanowiłem myśleć pozytywnie i zrobić wszystko, aby moje odsunięcie od podstawowego składu trwało jak najkrócej. Następnego dnia zacząłem trenować jeszcze intensywniej, chciałem być pewien, że gdy nadejdzie okazja do gry, będę znacznie lepszy. Ławka sprawiła, że stałem się silniejszy mentalnie – opowiada 14-krotny reprezentant „Czerwonych Diabłów”. Zapytany o zwyżkę formy swojego zespołu odparł, że to nie jego zasługa. – Ja nie mam z tym nic wspólnego. Trener po prostu zmienił ustawienie i od tej pory jesteśmy bardziej zorganizowani, nie dajemy wielu szans przeciwnikom. Tu chodzi o zasługę całej drużyny – zakończył były gracz Sint-Truiden.
Jak podaje serwis Whoscored.com, Mignolet wcale nie spisywał się aż tak źle: w ciągu trzech ostatnich sezonów w Premier League belgijski golkiper obronił aż 320 strzałów, czego nie dokonał żaden inny bramkarz. Jak uważa była gwiazda Liverpoolu, Ray Clemence, niepowodzenia 27-latka mogły być spowodowane brakiem pewności siebie. – – powiedział 3-krotny zdobywca Ligi Mistrzów. – – zakończył Anglik.











