Dzięki dwóm trafieniom Marcina Robaka Pogoń zremisowała w Kielcach z Koroną 2:2 (2:0). Bramki dla gospodarzy strzelali Chiżniczenko i Trytko. Piłkarze „Pachety” kończyli mecz w dziesiątkę po dwóch żółtych, a w konsekwencji czerwonej kartce Malarczyka.
Już w 3. minucie po dośrodkowaniu Janoty zakotłowało się pod bramką Janukiewicza, jednak ostatecznie obrońcom udało się wyjaśnić sytuację. Odpowiedź „Portowców” była błyskawiczna. W ciągu dwóch minut Murayama najpierw o mało co nie zaliczył asysty przy strzale Robaka, lecz super-snajper Pogoni nie trafił do bramki. Potem japoński skrzydłowy sam uderzył z ostrego kąta, lecz znów futbolówka nie zatrzepotała w siatce. Kilka chwil później z dystansu bramkarza Korony spróbował zaskoczyć Murawski, lecz próba byłego reprezentanta Polski minęła twierdzę Małkowskiego. W 19. minucie padła pierwsza bramka w tym meczu. Fantastyczne prostopadłe podanie Janoty do Chiżniczenki, który wyprzedził Dąbrowskiego i huknął potężnie, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Cztery minuty później Marcin Robak był bliski doprowadzenia do wyrównania, jednak mimo problemów Małkowski zdołał uchronić swój zespół przed utratą bramki.

W 25. minucie boisko spowiła zasłona dymna po pirotechnice odpalonej przez kibiców Korony i sędzia Jakubik musiał przerwać mecz. Zawodnicy do rywalizacji wrócili po ponad kwadransie przestoju. Po wznowieniu spotkania Hernani zdecydował się na strzał z ponad 30 metrów i minimalnie przestrzelił. Następnie Chiżniczenko otrzymał fenomenalną piłkę na wolne pole od Sobolewskiego, mógł zaskoczyć bramkarza Pogoni, lecz w doskonałej sytuacji uderzył zbyt lekko. Mecz nie stracił na tempie mimo tej poza sportowej przerwy. Pod koniec pierwszej części spotkania Golański świetnie dośrodkował z prawego skrzydła, futbolówkę umiejętnie przepuścił Chiżniczenko, a Przemysław Trytko pewnym strzałem podwyższył prowadzenie swojej drużyny. Końcówka pierwszej połowy? Bez ciekawszych sytuacji.
Druga część spotkania z animuszem rozpoczęła drużyna gości. W 51. minucie wprowadzony po przerwie Dominik Kun otrzymał piłkę od Akahoshiego w polu karnym, ale jego zagranie do środka zostało zablokowane. Riposta „Koroniarzy” była bliska sukcesu. Chiżniczenko wyłożył piłkę do Trytki, ale kolega z ataku Kazacha nieznacznie minął się z futbolówką. W 62. minucie sędzia Jakubik przyznał rzut wolny dla drużyny Dariusza Wdowczyka. Rzut wolny na gola próbował zamienić najlepszy zawodnik drużyny w tym meczu – Marcin Robak. Pierwszy strzał został zablokowany, lecz atomowa poprawka sprzed linii szesnastego metra snajpera Pogoni znalazła drogę do bramki. Goście ruszyli do odrabiania strat, ale ich akcje były niechlujne i szczecinianie nie potrafili utorować sobie drogi do bramki Małkowskiego przez dłuższy czas. W 79. minucie podopieczni Wdowczyka w końcu stworzyli sobie szansę do zdobycia bramki. Po wrzutce z rzutu rożnego bliski szczęścia był Dąbrowski, ale jego próba została zablokowana. Dwie minuty później Malarczyk faulował w polu karnym Kozłowskiego i sędzia podyktował rzut karny! Do tego piłkarz Korony otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Do wykonania „jedenastki” podszedł Robak i pewnie umieścił futbolówkę w siatce. W końcówce kotłowało się pod obiema „szesnastkami”, ale żadna z ekip nie potrafiła przełożyć swoich szans na zmianę rezultatu.











