W meczu inaugurującym 10. kolejkę Premier League Newcastle pokonało Chelsea 2:0. Gole dla zwycięzców strzelili Gouffran i Remy.
Chelsea od początku była stroną przeważającą i atakującą. Akcje toczyły się głównie na połowie gospodarzy, co jednak specjalnie nie przekładało się na sytuacje do zdobycia gola. Pierwsza z nich nadarzyła się po stałym fragmencie gry. Po rzucie rożnym Terry okazał się lepszy od Williamsona, ale trafił tylko w poprzeczkę, a dobitka Ivanovicia odbiła się od obrońcy, następnie futbolówka poszybowała w górę i… znowu odbiła się od poprzeczki. Przez kolejne minuty Chelsea była przy piłce, lecz szans sobie nie stwarzała. Za to Petr Cech miał okazję do rozgrzewki po strzale Cabayea, który pewnie obronił.
Za to goście znowu zagrozili bramce po rzucie rożnym. I znowu Terry główkował, ale tym razem piłkę z linii bramkowej wybił Santon. W odpowiedzi lewą stroną popędził Sissoko i strzelił w krótki róg, co nie mogło zaskoczyć Cecha. Ostatnie minuty pierwszej połowy były już niemrawe i do przerwy bramek nie zobaczyliśmy.
Druga połowa też nie zaczęła się obiecująco. W pierwszym kwadransie było mało płynnej gry, a więcej spalonych i kopania się po nogach. Kolejne minuty należały już do gospodarzy. Najpierw po świetnym podaniu praktycznie sam na sam wyszedł Sissoko. Kąt, z którego strzelał, był jednak bardzo ostry i gracz nie zmieścił piłki przy słupku. Sekundy później piłkę dziesięć metrów przed bramką na nodze miał Remy, jednak nieczysto w nią trafił, czym ułatwił interwencję Cechowi.
W 68. minucie gospodarze mieli rzut wolny 40 metrów przed bramką. Cabaye najpierw skonsultował się z trenerem, a następnie podszedł do piłki i dośrodkował prosto na głowę niepilnowanego Gouffrana. Francuz nie miał problemu ze skierowaniem futbolówki do siatki i Newcastle niespodziewanie objęło prowadzenie.
Mourinho zareagował natychmiast, wpuszczając na boisko Schuerrlego w miejsce Lamparda, dzięki czemu goście przeszli na bardziej ofensywne ustawienie. Zaczęli też atakować z większą werwą. W 79. minucie Hazard wyłożył piłkę Willianowi, który strzelił mocno, ale w środek, co pozwoliło Krulowi odbić to uderzenie, a dobitkę Eto’o zablokowano. Sześć minut później, trochę przypadkowo, z piłką w polu karnym znalazł się Hazard. Belg miał miejsce i czas, a i tak posłał futbolówkę obok słupka.
A w 89. minucie było już po meczu. Vurnon Anita z lewej strony poradził sobie z Ramiresem i wycofał do Emy’ego, który nie zastanawiał się, tylko strzelił bez przyjęcia. Piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do siatki. Nie można powiedzieć, że londyńczycy nie próbowali strzelił chociaż gola honorowego. Owszem, starali się, ale – ogólnie rzecz biorąc – zagrali dzisiaj po prostu słabo. Gospodarze natomiast byli solidni, co na taką Chelsea jak dzisiaj w zupełności wystarczyło.










