Właściwie już tradycyjnie najwięcej sobotnich meczów Premier League rozpoczęło się o godzinie 16. I tym razem padło kilka ciekawych rezultatów: Arsenal zremisował z West Bromwich, a Newcastle zostało upokorzone przez Stoke.
Manchester United – Bolton 1:0

Liderzy męczyli się z „The Trotters” prawie cało spotkanie. W pierwszej połowie swoją szansę miał Hernandez, a w drużynie gości Martin Petrow. W 79. minucie czerwoną kartkę za niesportowe zachowanie otrzymał jednak Jonny Evans, co jeszcze bardziej spotęgowało problemy wicemistrzów Anglii. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry decydującą bramkę zdołał jednak zdobyć Berbatow.
Blackburn – Blackpool 2:2
Podopieczni Steve’a Keana uratowali remis w 3. minucie doliczonego czasu gry. Wcześniej przegrywali nawet 2:0. W 25. minucie rzut karny po faulu Ryana Nelsena wykorzystał Charlie Adam. Ten sam zawodnik podwoił prowadzenie cztery minuty później. Popisał się świetnym uderzeniem z rzutu wolnego w kierunku okienka bramki. Kontaktowego gola na początku drugiej połowy zdobył jednak Christopher Samba. Kiedy wydawało się, że wynik już się nie zmieni, w ostatniej chwili uderzeniem głową wyrównał David Hoilett.
Stoke – Newcastle 4:0

W tym roku „The Potters” jeszcze nie przegrali na Britannia Stadium. Ich passy nie przerwało Newcastle United, które zostało wręcz upokorzone. Stoke okazało się bardzo skuteczne – na sześć strzałów w światło bramki, cztery zakończyły się powodzeniem. W 28. minucie wynik meczu otworzył Walters. Kolejne gole padły dopiero w drugiej połowie. Zaraz po jej rozpoczęciu, prowadzenie podwyższył Jermaine Pennant. Zawodnicy Pulisa potrzebowali tylko trzech minut, żeby zmienić wynik na 3:0 – tym razem dzięki Higginbothamowi. Gwóźdź do trumny wbił Ricardo Fuller w doliczonym czasie gry.
Aston Villa – Wolverhampton 0:1
„Wolves” kontynuują ostatnio zanotowany progres. Tym razem wygrali oni po raz pierwszy od trzech dekad na Villa Park. W strefie spadkowej przebywają jeszcze tylko dlatego, że West Ham ma o jedno oczko lepszy bilans bramkowy. Prowadzenie, które utrzymali do końca, podopieczni Micka McCarthy’ego objęli w 38. minucie po bramce Jarvisa. Villa nie zdołał wyrównać, choć miała ku temu szanse. Ashley Young trafił w poprzeczkę.












