Newcastle United po bardzo ciekawym spotkaniu zremisowało z Wolverhampton Wanderers 2:2. Po pierwszej połowie wydawało się, że gospodarze odniosą wysokie zwycięstwo, druga część meczu zaskoczyła jednak chyba wszystkich kibiców.
Spotkanie rozpoczęło się świetnie dla „Srok”. Gospodarze już w 6. minucie objęli prowadzenie po trafieniu Papissa Cisse. W 18. minucie na 2:0 podwyższył Jonas Guttierez. Chwilę później Newcastle mogło prowadzić już trzema bramkami, ale na pozycji spalonej znajdował się Papiss Cisse. W 32. minucie ten sam zawodnik próbował pokonać bramkarza strzałem głową, ale bez powodzenia. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy na uderzenie zdecydował się również Ryan Taylor, ale jemu również nie udało się zdobyć trzeciego gola w tym spotkaniu.

W przerwie nowy trener „Wilków”, Terry Connor, musiał solidnie zmotywować swoich zawodników, gdyż na drugą połowę wyszli oni z nadzieją na odrobienie strat. Już pięć minut po gwizdku sędziego Matthew Jarvis zdobył gola, który przywrócił nadzieję drużynie gości. Piłkarze Wolverhampton atakowali coraz odważniej, strasząc swoich rywali groźnymi strzałami. Jedno z takich uderzeń oglądaliśmy w 66. minucie, kiedy Kevin Doyle umieścił piłkę w siatce. W 78. minucie gospodarze chcieli skonstruować ładną akcję, ale zakończyła się ona spalonym Demby Ba.
Na pięć minut przed końcem spotkania gola, który przechyliłby szalę zwycięstwa na stronę gości, chciał zdobyć Karl Henry, ale jego strzał został skutecznie zablokowany. W doliczonym czasie gry swoich sił próbował również wprowadzony chwilę wcześniej Hatem Ben Arfa, ale jemu również nie udało się zdobyć rozstrzygającej bramki. Mecz zakończył się więc wynikiem 2:2, który z pewnością bardziej satysfakcjonuje prowadzony przez nowego szkoleniowca zespół Wolverhampton.