W ostatnią niedzielę wakacji kibice angielskiej Premiership żyją hitowym starciem Manchesteru United z Arsenalem Londyn, a także spotkaniem Manchesteru City z Tottenhamem Hotspur. W cieniu tych dwóch ciekawie zapowiadających się meczów rozgrywane były spotkania Newcastle United z Fulham Londyn oraz WBA ze Stoke City.
Newcastle – Fulham 2:1
Zeszłoroczny beniaminek – Newcastle United, który zajął w poprzednich rozgrywkach 12. lokatę, tegoroczny sezon rozpoczął bardzo dobrze. W pierwszej kolejce zremisował u siebie z Arsenalem, a przed tygodniem pokonał na wyjeździe Sunderland. Z kolei Fulham zdobyło dotychczas jeden punkt – po bezbramkowym remisie z Aston Villą w premierowej kolejce. Gospodarze walczyli więc o to, by zachować miano niepokonanych, z kolei londyńczycy o uniknięcie drugiej porażki z rzędu.

Pierwsza połowa nie przysporzyła kibicom na St James Park wielu emocji. Dopiero w doliczonym czasie gry popularne „Sroki” mogli wprawić w zachwyt swoich sympatyków, ale uderzenie Yohana Cabaye’a obronił Mark Schwarzer. To, co nie udało się w końcówce pierwszej części gry, udało się na początku drugiej. Miejscowi w 48. minucie objęli prowadzenie. Ponownie z dystansu uderzył Francuz Cabaye, Schwarzer nie poradził sobie z niewygodnym strzałem, piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki, zanim trafiła do Leona Besta, który nie miał problemu ze strzeleniem gola. W 66. minucie Best wpisał się na listę strzelców po raz drugi. Dośrodkował Demba Ba, a Irlandczyk uderzył nie do obrony z dziesięciu metrów. Fulham było stać tylko na honorowe trafienie Clinta Dempseya w 88. minucie i tym samym Newcastle zachowało miano niepokonanego w tegorocznej Premiership.
West Brom – Stoke 0:1
Drugie niedzielne spotkanie to pojedynek WBA ze Stoke City, a więc ekip, które w tym sezonie jeszcze nie odniosły wiktorii. O ile Stoke nie przegrało jeszcze spotkania (0:0 z Chelsea i 1:1 z Norwich City), o tyle WBA dwa razy przegrywało po 2:1 z Manchesterem United oraz właśnie Chelsea Londyn. Tak więc piłkarze Roya Hodgsona liczyli na pierwsze punkty w tym sezonie.
Przeliczyli się, bo ponieśli trzecią porażkę. Tym razem bardzo pechową, gdyż bramkę stracili w 90. minucie. Gospodarze mieli optyczną przewagę, częściej zagrażali bramce Asmira Begovicia, ale tylko potwierdziły się problemy z brakiem klasowego napastnika w ekipie Hodgsona. WBA starało się, oddało kilka groźnych strzałów, lecz na listę strzelców nikt się nie wpisał. Ta sztuka udała się Ryanowi Shottonowi w 90. minucie spotkania.











