W meczu na St James Park padło aż pięć bramek dla gospodarzy, a bohaterami spotkania zostali Leon Best i Peter Lovenkrands. Natomiast Aston Villa nie potrafiła sprostać Sunderlandowi, a antybohaterem meczu stał się Emil Heskey.
Triumf Sunderlandu
Tego meczu na pewno nie będzie dobrze wspominał Emil Heskey. Napastnik „The Villans” w pierwszej połowie zmarnował idealną okazję na prowadzenie. Z trzech metrów, zamiast do pustej bramki, trafił w poprzeczkę. Również Sunderlandowi w tej części gry nie dopisywało szczęście. Swoje okazje marnowali kolejno Stewart Downing i Nigel Reo-Coker.

Mecz nabrał tempa po przerwie. Już dziesięć minut po wznowieniu, świetne okazje nadarzyły się dla piłkarzy Steve’a Bruce’a. Najpierw w pole karne z piłką wpadł Darren Bent, ale jego strzał na linii bramkowej zablokował James Collins. Następnie mocnym strzałem z woleja próbował Malbranque, lecz jego uderzenie nieznacznie przeszło ponad bramką Brada Friedela.
Goście powoli się rozkręcali, a dla piłkarzy Gerarda Houlliera nadeszły ciężkie chwile. Gra im się nie układała, a z boiska za czerwoną kartkę wyleciał Emil Heskey. Gol dla „Czarnych Kotów” padł dziesięć minut przed końcem spotkania. Rzut wolny wykonywał Zenden, piłka odbiła się od muru, po czym trafiła pod nogi Bardsleya, ten pięknym strzałem pokonał Friedela. Do końca spotkania wynik się nie zmienił, a boisko za dwie żółte kartki opuścił Zenden.
Leon Best show
W innym spotkaniu na St James Park padło pięć bramek, ale wszystkie do jednej bramki. Dobrym instynktem trenerskim w tym meczu wykazał się Alan Pardew, wystawiając w pierwszym składzie Leona Besta, strzelca hat-tricka dla „Srok”.

Pierwszy gol padł w 18. minucie za sprawą wspomnianego Besta. Asystę przy bramce zaliczył Peter Lovenkrands. Druga również była autorstwa tego samego duetu, ale z pomocą Joeya Bartona. Anglik przy rzucie wolnym podał do Lovenkrandsa, a ten wystawił do Besta, który bez problemu pokonał Greena. Trzecia padła tuż przed końcem pierwszej połowy. Gutierez zagrał piłkę w pole karne, a James Tomkins, chcąc ratować swój zespół, tak niefortunnie ją wybił, że trafiła pod nogi Kevina Nolana, który technicznym i precyzyjnym uderzeniem zdobył swoją dziewiątą bramkę w sezonie.











