Matej Nather – słowacki pomocnik Podbeskidzia Bielsko-Biała – wypowiedział się na temat rundy jesiennej w wykonaniu „Górali”. Słowak wierzy, że mimo zajmowanego ostatniego miejsca dadzą radę uratować ekstraklasę dla Bielska-Białej.

– Na pewno nie tak sobie wyobrażaliśmy przebieg ligi przed rundą. Boisko zweryfikowało nasze poczynania i teraz trzeba ratować się przed spadkiem. Jest to najtrudniejsza moja runda w Podbeskidziu. Wygraliśmy tylko jeden mecz, dlatego trudno o optymizm – stwierdza Nather, po czym dodaje: – W wielu spotkaniach brakowało nam szczęścia, ale na pewno podstawowym czynnikiem były błędy. Mnóstwo prostych, niewymuszonych błędów, które przytrafiały się nam niemal w każdym spotkaniu. To jest naprawdę demotywujące, gdy staramy się, strzelamy z trudem bramkę, a później jeden prosty błąd i wszystko idzie na marne. To nie jest tak, że cokolwiek odpuściliśmy. Nie ma mowy. Każdy lubi i chce wygrywać. Takie założenie było zawsze. Nieważne, czy to mecz z Legią Warszawa czy Piastem Gliwice.
Niemniej jednak wiara w pozostanie w TME nie umarła. – Tutaj nie ma o czym opowiadać, trzeba wziąć się do roboty od samego początku przygotowań. Nikt nam nie da utrzymania, trzeba je wybiegać na murawie. Podbeskidzie Bielsko-Biała zasłużyło sobie na ekstraklasę w tamtym sezonie, teraz trzeba pokazać, że to nie był przypadek. W naszej drużynie nie ma miejsca dla ludzi bez wiary w zwycięstwo.











