Nataniel Wybraniec to zawodnik czeskiej ekstraklasy. Gra w SFC Opava. Jego droga do seniorskiego futbolu jest naprawdę ciekawa. Czasem przypadek może sprawić, że wydarzy się coś, o czym wcześniej w ogóle nie pomyślelibyśmy. Z Piasta Żerniki do ekstraklasowego zespołu w innym kraju? Nataniel Wybraniec zrobił spory krok i wcale nie musi być to ostatni. Czy jest duża różnica między polską a czeską ligą? Jakie stawia sobie cele? Zapraszamy!
Pomysłodawcą projektu „Ty też masz szansę” jest Emil Kot. Dzięki jego inicjatywie młodzi zawodnicy mają szansę, aby zrobić duży krok w swojej przygodzie z piłką. Wielu z nich zanotowało spory przeskok, o kilka lig i poziomów. Dzięki temu mają możliwość spełniania swoich marzeń. Jednym z nich jest nasz dzisiejszy rozmówca – Nataniel Wybraniec.
Po pierwsze i najważniejsze – jak zdrowie? Pandemiczna sytuacja w Czechach wygląda nieciekawie.
Zdrowie już dobrze. W połowie grudnia przeszedłem koronawirusa, na szczęście bez objawów.
Jesteście w ścisłym rygorze? Zakaz wyjść bądź ograniczanie ich do minimum? Poza treningami czy meczami oczywiście.
Rygoru jako takiego nie ma, ale są zalecenia, żeby ograniczyć wyjścia do minimum.
Bardzo Cię zdziwiły realia w futbolu podczas koronawirusa? Testy, maseczki itp. W Czechach podobnie ta otoczka wygląda?
Może na początku zdziwiły, ale teraz jest to dla mnie już takim standardem. Tak, w Czechach wygląda to prawie tak samo jak w Polsce.
Może opowiedz więcej, jak w ogóle trafiłeś do Opawy? Bo to ciekawa historia.
Trafiłem do Opawy dzięki trenerowi Januszowi Pontusowi. Podczas pierwszej przerwy spowodowanej pandemią, jakoś pod koniec maja, organizował on w sobotę taką gierkę treningową. Wyszło tak, że brakowało im tam zawodników do gry, a jako że miałem kilku kolegów trenujących już u trenera Pontusa, to dogadaliśmy to, żebym też przyjechał pograć. No i tak się zaczęło. Po tej gierce trenowałem u Pontusa, w organizowanych przez niego treningach indywidualnych. Później spotkaliśmy się, trener zaoferował mi swoją pomoc w znalezieniu klubu oraz przedstawił plan na mnie. Tak to się potoczyło, że wylądowałem w miejscu, w którym teraz jestem, czyli Opawie.
Myślisz, że projekt TTMSZ ( „Ty też masz szansę” to akcja, która pomaga młodym, utalentowanym chłopakom z niższych lig – przyp. red.) to drzwi do profesjonalnych klubów dla większości zawodników, którzy do tej pory nie zdołali się przebić? Sporo przykładów to potwierdza, kluby zainteresowały się chłopakami. Ty jesteś jednym z nich.
Tak, jak najbardziej. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że dopiero po test meczu w TTMSZ ktoś zaczął się interesować moją osobą. Wcześniej byłem zupełnie anonimowym graczem i pewnie gdyby nie projekt, to dalej bym nim pozostał.












