Sportem narodowym Polaków zawsze będzie piłka nożna. Od lat jesteśmy spragnieni sukcesów naszej kadry narodowej i nic dziwnego, że balonik jest pompowany. Trzeba jednak znać umiar i mieć na uwadze to, że nadmiar pochwał może spowodować, iż pęknie, a fala rozgoryczenia znów dopadnie nas wszystkich. Czy da się w tej sytuacji osiągnąć złoty środek?
Na ostatnich wielkich turniejach graliśmy mecze według schematu – mecz pierwszy, mecz o wszystko i mecz o honor. I za każdym razem byliśmy pewni, że teraz będzie inaczej. Wszyscy zgodnie twierdzili, że mistrzostwa Europy 2008 będą naszym turniejem życia, a te organizowane u nas i na Ukrainie będziemy celebrować, grając w finale. Tak się jednak nie stało. Poprzeczka presji była ustawiona zbyt wysoko. Chociaż to oczywiście nie usprawiedliwia słabej gry naszej kadry. Ważne jest, by ta zła passa wreszcie się skończyła. Koniec z nagłówkami, które namaszczają nas jako mistrzów, bez wątpienia się do tego przysłuży.
Oczywiście większość z kibiców (przeważnie tych, którzy interesują się tylko piłką reprezentacyjną) bardzo się zdziwi, jeśli Polacy przegrają towarzyskie mecze ze świetną przecież Islandią czy Czechami. Relacja kadry i kibica (nie tylko polskiego) jest wspaniała, ale też nieco toksyczna. Gdy gra wzbudza w nas entuzjazm, a piłkarz strzela gola za golem, nie powiemy na nią złego słowa. Lewandowski niemarnujący szans będzie dla nas najlepszym piłkarzem globu, a Fabiański, który wyłapie wszystkie piłki, stanie się bogiem i od razu zasłuży na Złote Rękawice. Jeśli zaś kadra przegrywa, znów mówimy, że to u nas normalne, że nasi piłkarze to patałachy, ale jednocześnie oglądamy każde następne spotkanie i trzymamy kciuki, by karta odwróciła się na naszą korzyść. Na chwilę obecną balonik nie jest pompowany zbyt mocno w stosunku do drużyny, ale do poszczególnych zawodników już tak, co jest odmienne w porównaniu do poprzednich lat.
Oczekiwania są wielkie głównie wobec Roberta Lewandowskiego. Sportowe media już ogłaszają go zdobywcą Złotej Piłki (ewentualnie podium!), przeprowadza się wiele wywiadów z zawodnikami, którzy są bardzo łatwo dostępni. W telewizjach śniadaniowych zaś organizowane są wywiady z mamą, panią z warzywniaka czy kuzynami dziesiątego stopnia. Najciekawsze było pytanie skierowane do jego rodzicielki: „Czy jest pani dumna z Roberta?” Pytanie roku. Jasne jest, że byłaby dumna z niego nawet, gdyby pracował jako budowlaniec czy kierowca taksówki. Ludzie jednak chcą oglądać tego typu materiały. Chcą mieć z kim się utożsamiać, mieć kogoś, komu mogą kibicować. Robert Lewandowski jest także człowiekiem uwielbianym z powodu jego charakteru. Jest ułożony, skromny, nikomu nie odmówi zdjęcia czy autografu. Ludzie chcą mieć narodowych bohaterów. Stąd więc właśnie cały boom kampanii reklamowych, w których nasz napastnik bierze udział. Niedawno dowiedzieliśmy się, że użyczył wizerunku jednej z firm produkujących telefony komórkowe. I bez wątpienia odnotuje ona zakładany wzrost sprzedaży. Zawodnicy zapraszani są też do wielu programów – niebawem w jednym z rozrywkowych formatów pojawi się Grzegorz Krychowiak. Utożsamiać się z naszymi futbolistami możemy nawet dzięki kanałowi „Łączy nas piłka”. Kiedyś nie do pomyślenia byłoby pokazanie celebracji z szatni, dziś nie jest to żadnym problemem.









