Wiara czyni cuda, czyli polskie nastroje przed meczem z Kolumbią


Jak do dzisiejszego meczu podchodzą kibice reprezentacji Polski?

24 czerwca 2018 Wiara czyni cuda, czyli polskie nastroje przed meczem z Kolumbią
Marcin Kuźnia (iGol.pl

Dziś czeka nas jeden z ważniejszych ostatnio, jeśli nie najważniejszy, mecz naszej reprezentacji narodowej. By liczyć się jeszcze w rosyjskim turnieju, podopieczni Adama Nawałki muszą wygrać, ale na ich drodze staną nie najgorsi Kolumbijczycy. Jakie nastroje panują wśród Polaków przed tym arcytrudnym spotkaniem? Sprawdziliśmy. 


Udostępnij na Udostępnij na

Pierwszy mecz z Senegalem – mówiąc krótko – nie wyszedł „Lewemu” i spółce. Zawodnicy z Afryki także nie byli wtedy straszliwie mocni, jednak zadecydowały indywidualne błędy naszych kadrowiczów. Zdarza się, choć nam akurat dosyć często i to w tych ważniejszych momentach.

Piłka nożna to jednak tylko sport – nie można pastwić się nad reprezentantami Polski, bo to tylko ludzie. Tacy sami jak każdy z nas, popełniający czasem błędy.

Mamy nadzieję, że mecz z ekipą Aliou Cisse okazał się zimnym prysznicem na rozgrzane polskie głowy, a dziś w spotkaniu z Kolumbijczykami jedenastu facetów z orłami na piersi udowodni, że był to tylko wypadek przy pracy, o którym należy jak najszybciej zapomnieć.

Oczywiście wcześniej zawiedli. Nie dali nam, Polakom, radości, na którą czekaliśmy. To fakt. Jesteśmy dumnym narodem, któremu trudno przełknąć gorycz porażki. Mamy w sobie jednak – jak zawsze – odpowiednie pokłady i wiary i nadziei. Naturalnie po wspomnianym wyżej meczu – również jak zawsze – pojawiały się do aż przesady krytyczne głosy, ale czy tak nie jest za każdym razem?!

Głos ludu

Dzisiaj przed pojedynkiem w Kazaniu postanowiliśmy zbadać nastroje panujące wśród polskich kibiców. Zastanawialiśmy się, czy w Polakach drzemią pokłady wiary, czy może ostrożny sceptycyzm?!

Przekonajcie się.

Emilia: Zdania są podzielone. Duża część kibiców po meczu z Senegalem zwątpiła w umiejętności i formę piłkarzy. Jest duże rozgoryczenie i brak wiary w zwycięstwo. Również uważam, że nie mamy szans z Kolumbią.

Karol: Jestem nastawiony raczej na porażkę lub remis. Tli się we mnie nadzieja i staram się nią zarażać innych, choć wolę być mile zaskoczony niż rozczarowany. Jestem umówiony ze znajomymi na mieście po to, żeby obejrzeć razem mecz, ale po ostatniej porażce oglądanej również w miejscu publicznym nie wiem, czy nie lepiej zostać w domu i ewentualnie po wygranym meczu wyjść na miasto i świętować. W trakcie ostatniego spotkania denerwowało mnie zachowanie „niedzielnych kibiców”, którzy gdy tylko zaczęliśmy przegrywać, zaczęli „cisnąć” po całej reprezentacji i wyzywać… Gra się i kibicuje do końca.

Janusz: Do meczu podchodzę na spokojnie. Z takim szkoleniem, jak w naszym kraju, i tak odnieśliśmy duży sukces, awansując. Myślę, że dzisiaj mogą wygrać. Martwi mnie jedynie, że Nawałka planuje rewolucję kadrową. Moim zdaniem powinien wystawić podobny skład jak z Senegalem i pozwolić im zagrać odważniej, odkuć się. Uważam też, że naszym najważniejszym piłkarzem jest Glik, a nie Lewandowski. To jest prawdziwy przywódca na murawie. Trzymam kciuki i liczę na walkę.

Adrian: Do meczu podchodzę pesymistycznie bez wiary w drużynę Polski. Nie sądzę, że wygra, choć jest mała iskierka nadziei w głowie, że tym razem dadzą radę i trzy punkty zostaną zdobyte.

Mariola: Liczę na to że „Polskie Orły” dziś wygrają mecz i bardzo mocno im kibicuję. Na pewno jest stres, ponieważ Kolumbia może groźna, ale nasza drużyna na pewno – oby! – wykaże się dużą determinacją w walce. Liczę na wygraną.

Maciej: Ogólnie mam pewne obawy, że może się nie udać, że ten balonik się napompował przed mistrzostwami i teraz chyba schodzi z niego powietrze, niemniej jednak jako kibic cały czas wierzę i liczę, że tym razem reprezentacja pokaże się z lepszej strony. Ogólnie kibicem jestem cały czas i nigdy nie zdarzyło mi się przestać kibicować ze względu na to, jak grają. Kibicem jest się na dobre i na złe.

Ewa: Do dzisiejszego meczu podchodzę z dystansem, ale nie tracę nadziei i wierzę, że dzisiaj wygramy. Jak to się mówi: dumni po zwycięstwie, wierni po porażce. Jest troszkę nerwowo, ale z wiarą w to, że damy radę! Doping całej Polski i Polaków jest wspaniały. Trzeba wierzyć, że się uda.

Michał: Na dziewięć godzin zdecydowanie większe emocje niż wczoraj. Lekkie poddenerwowanie jest zwłaszcza dlatego, że pierwszy mecz zagrali bardzo słabo. Przed MŚ upatrywałem najgroźniejszego rywala w Kolumbii i dalej tak uważam. Tym, co mnie trochę uspokaja, jest to, że jednak Kolumbijczycy będą grali najbardziej do nas zbliżony futbol, a jak wiemy, z takimi ekipami Polsce gra się najlepiej. Bardzo mocno wierzę, że wygrają i pokażą też, że wygranie grupy w eliminacjach w dobrym stylu i posiadanie najlepszego strzelca nie było przypadkiem. Aby się tak stało, dziś musi wyjść ekipa o 180 stopni inna niż we wtorek, bo tak jak pokazują inne spotkania, na stojąco nikt punktów w Rosji nie zdobywa.

Radosław: Oczekiwania kibiców i mediów przed mistrzostwami świata były bardzo wysokie. Wielu kibiców liczyło na gładkie zwycięstwo nad zespołem Senegalu, tymczasem to, co się wydarzyło na boisku, szybko zweryfikowało oczekiwania i możliwości. Gra bez polotu, kreatywności, błyskotliwych zagrań i goli Lewandowskiego – to, w czym jesteśmy dobrzy, zawiodło. Zastanawiałem się, co mogło być przyczyną. Myślę, że w nasze szeregi wkradła się zbyt duża pewność siebie, zlekceważenie przeciwnika, a także strach i błędy indywidualne kilku zawodników. Przegraliśmy w słabym stylu, ale pamiętajmy, że do zgarnięcia jest jeszcze sześć punktów. Wniosek nasuwa się sam, po pierwsze kubeł zimnej wody został wysłany na głowę naszych piłkarzy, po drugie – taka porażka każdego ambitnego piłkarza zmobilizuje w 100%. Jeżeli zagramy na swoim normalnym poziomie, to do meczu z Japonią staniemy z trzema punktami.

Adam: Moim zdaniem nie mają najmniejszych szans. W pierwszym meczu zobaczyłem totalną klapę piłkarzy i zero pomysłu na grę, żadnego planu ze strony Nawałki i zupełny brak zaangażowania. Dwie rzeczy mogą uratować dzisiejszy mecz. Słabi Kolumbijczycy i brak przywiązania naszego trenera do nazwisk. Jeśli zrobi w składzie zmiany i na boisko nie wyjdą Milik, Cionek, a nawet Krychowiak – w co nie wierzę – to będzie to szansą. Na to spotkanie wpuściłbym Góralskiego, który nadałby charakteru tej drużynie. Piłkarsko jest słabo, ale gorzej już nie będzie… dużo walki, zaangażowania i to może poskutkuje. Nie widzę innego sposobu na wygranie tego meczu, jak „jeżdżenie na dupach”.

Patrycja: Jeśli chodzi o mecze… to taki średni ze mnie kibic. Ale jeżeli już miałabym cokolwiek powiedzieć na ten temat, to jeżeli chodzi o pierwsze spotkanie, to jak zwykle towarzyszył mu wielki szum, mówiący o zwycięstwie Polaków. Jak było wiadomo. Według mnie zlekceważyli swojego przeciwnika i myśleli, że wygrają na stojąco… Jeśli chodzi o dziś, pewnie obejrzę, żeby być potem na bieżąco z innymi meczami. W moim przypadku nie ma żadnej euforii, a myślę, że jak za pierwszym razem dali ciała, to i za drugim dadzą. Zobaczymy.

Miłosz: Jestem sceptyczny i zakładam porażkę. Oglądać będę, ale nie wierzę, że dadzą radę. Kolumbijscy piłkarze mają więcej jakości i sądzę, że w takim meczu odpalą.

Michał: Mamy dzisiaj bardzo ważny mecz do rozegrania. Liczę, że podobnie jak w przeszłości nasi piłkarze odpowiedzą na boisku. Sami zawodnicy i trener to zapowiadają. Problemem jest to, że Kolumbia też ma nóż na gardle. Co prawda w przypadku wygranej Senegalu lub Japonii pozostali zostają w grze, ale remis nikogo nie zadowoli. Wierzę w naszego trenera i jego pomysł na najbliższy mecz. Oczywiście będą potrzebne zmiany w składzie. Mimo wszystko naród zaczyna ponownie wierzyć w kadrę. Liczę dzisiaj przede wszystkim na znacznie lepszy styl gry. Jeżeli zagramy swoje, to możemy pokonać Kolumbię i wierzę w to.

Klaudia: Sceptycznie podchodzę do dzisiejszego wyniku, ale mam w sobie nadzieję.

Dawid: Musi być dobrze, bo jak nie teraz, to kiedy? Myślę, że Polacy podejdą inaczej do tego meczu, niż tak jak zrobili to z Senegalem. Wyciągną wnioski i chwycą się za jaja. Wtedy zobaczymy Polskę taką, jaką widzieliśmy w trakcie eliminacji.

Damian: Oj… stresik jest, ale jest i wiara. Są obawy, bo wiadomo – Kolumbia jest mocna, jednak do ostatniego gwizdka będę wierzył.

Magdalena: Wierzę, że dadzą radę, ale jak widzę grę innych, to tracę tę wiarę. Teoretycznie słabsze zespoły rozgrywają supermecze. Dziś obstawiam remis.

Jan: Mecz z Kolumbią będzie twardym orzechem do zgryzienia dla naszych piłkarzy. To spotkanie jest bardzo ważne, ponieważ od niego może zależeć wyjście w z grupy, ale nie jest kolorowo. Oczywiście jestem z naszą reprezentacją na dobre i złe i mam nadzieję, że trzy punkty będą nasze.

Sławomir: Myślę, że nie wygrają. Góra remis. To, co pokazali w pierwszym meczu… Jak nie będzie żadnych zmian, to nie ugrają nic. Wydaje mi się, że Nawałka jest zbyt mocno przywiązany do tych samych zawodników. Nie, nie widzę tego.

Błażej: Generalnie jestem optymistą i mam nadzieję, że gorszego spotkania reprezentacja już nie rozegra. Wierzę, że ostatni mecz nie będzie meczem o honor.

Wnioski

Polacy myślą i głową, i sercem. Choć ta pierwsza podpowiada, że o zwycięstwo i późniejsze wyjście z grupy może być piekielnie trudno, to serca niosą wiarę i oby ta natchnęła naszych graczy do wielkich rzeczy!

W większości jesteśmy sceptyczni i niespokojni, choć z drugiej strony po cichu liczymy na osiągnięcie korzystnego rezultatu. Nie jest też tak, jak jeszcze w ubiegły wtorek, kiedy na kadrę w całym kraju wylewano pomyje. Mamy w sobie nadzieję i mimo wcześniejszych zawirowań i niechęci potrafimy wierzyć w mały sukces. Oby był to dobry prognostyk.

Sami piłkarze również wpisują się w ten obraz – to dobrze! Mleko się jeszcze nie rozlało, więc płacz i lamenty byłyby nie na miejscu.

Panowie! Wszystko w waszych głowach… i nogach.

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski