Pomocnik Manchesteru United nie trafi do ligi rosyjskiej. Gracz dostał zielone światło na transfer od swojego obecnego klubu, ale nie porozumiał się z Zenitem Sankt Petersburg w sprawie indywidualnego kontraktu. Skrzydłowy miał podobno zbyt wygórowane wymagania finansowe.
Mistrzowie Rosji mogli przeprowadzać transfery aż do wczoraj. W ciągu ostatnich kilku dni Zenit sprowadził Hulka z FC Porto oraz Axela Witsela z Benfiki Lizbona. Obaj kosztowali aż 80 milionów funtów. Następnymi celami zespołu z Sankt Petersburga mieli być Portugalczycy Joao Moutinho i właśnie Nani, za którego Rosjanie mieli zaoferować 25 milionów funtów. Wicemistrzowie Anglii zgodzili się na sprzedaż zawodnika, tym bardziej że miał on ostatnio problemy z grą w podstawowym składzie. Gdy wydawało się, że transakcja zakończy się sukcesem, sprawa upadła.
– Jeżeli Hulk zażądałby zarobków rzędu 8 czy 10 milionów euro rocznie, te warunki nie byłyby możliwe do zaakceptowania dla Zenitu. Transfer Naniego upadł głównie z tego właśnie powodu. Zażądał ogromnej pensji, której zwyczajnie nie byliśmy w stanie mu płacić – tłumaczy dyrektor rosyjskiego klubu, Maxim Mitrofanow.
Zespół z Sankt Petersburga nie słynie z oszczędzania pieniędzy. Nani musiał mieć więc rzeczywiście niebotyczne wymagania finansowe. Cała sytuacja nie jest zbyt wesoła dla Portugalczyka – rozczarowuje on w lidze i kłóci się z klubem w związku z nowym kontraktem. Coraz głośniej mówi się o tym, że skrzydłowy nie jest już uważany przez Aleksa Fergusona za ważną postać w składzie „Czerwonych Diabłów”.










