Po folklorze i Andorze (rym świadomy) pora na coś mocniejszego. Nie będzie to co prawda ani whisky, ani gin, jednak angielskie talenty piłkarskie to nieco wyższa półka niż piłkarze w dotychczas zaprezentowanych w naszym cyklu krajach.
Powoli coś rusza w angielskim futbolu (który to już raz?). Nieśmiało, ale jednak. Młodzieżówki wracają na duże imprezy, drużyny, w których nie ma ani jednego angielskiego piłkarza w wyjściowej jedenastce, już nie występują (a zdarzało się!). Ósma drużyna rankingu FIFA zaczyna posiadać zaplecze. Jeżeli jednak spojrzymy inaczej – Lampard, Gerrard, Rooney czy Terry to w szczycie kariery najwyższa światowa półka, a sukcesów jak nie było, tak nie ma.
Obecna młodzież wygląda świetnie w kontekście sum transferowych, ale to akurat rezultat chorego rynku w Premier League. Kwotę zapłaconą za przeciętnego „Smitha” należy podzielić minimum przez pół, żeby otrzymać realną wartość piłkarza. Kto bogatemu zabroni? Piątka największych obecnie nadziei „Lwów Albionu” przedstawia się następująco:
1) Raheem Sterling (Manchester City, 20 lat)

Krwawią mi palce, gdy piszę o Sterlingu. Andora to był prawdziwy „against modern football”, to miejsce, w którym wymarzoną karierą byłaby trzecia liga hiszpańska. Tymczasem były gracz Liverpoolu to jeden z największych bohaterów tegorocznego okienka transferowego. Ponad 60 milionów euro za dwudziestolatka palącego sziszę, mającego w poważaniu kibiców, niemającego w dorobku niczego szczególnego. Talent jednak też ma przeogromny, prawdopodobnie największy na Wyspach od czasów Rooneya. Szybki, z dobrym dryblingiem, umiejący zachować się pod polem karnym przeciwnika. Na pewno jeden z najpoważniejszych kandydatów do miana następcy dwóch panów grających na Półwyspie Iberyjskim, od lat toczących boje o miano tego jedynego. Nie miał ukończonych osiemnastu lat, kiedy debiutował w kadrze. Nie miał dwudziestu lat, kiedy poległ z kolegami w słynnej bitwie w dżungli. Był jednak jednym z tych, których za tamto spotkanie chwalono najbardziej. Ciężar oczekiwań będzie rósł z każdym dniem, barki będą coraz bardziej obciążone, a to jednak drobny zawodnik. Jednak jeśli nie on, to chyba nikt w najbliższym czasie nie zdoła pociągnąć wózka z napisem „England” do jakiegoś międzynarodowego trofeum.
2) Ross Barkley (Everton, 21 lat)
Jeden z wielkich talentów Evertonu, coraz ważniejsza postać kadry. Barkley to znakomite połączenie fantastycznych warunków fizycznych (190 cm wzrostu), wielkiej szybkości, dużych umiejętności technicznych i skuteczności gry pod bramką rywala. Dość nietypowa „dziesiątka” na lata. Everton już zaczyna robić się dla chłopaka ciasny, kolejny klub z całą pewnością będzie którymś z najwyższej półki. Barkley w sposobie gry bardzo przypomina Michaela Ballacka i z pewnością ma predyspozycje, by grać na poziomie jednej z legend niemieckiej piłki. Ktoś taki był bardzo potrzebny reprezentacji, stąd już teraz może pochwalić się trzynastoma występami w kadrze. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już niedługo stanie się jej liderem.













