Sezon 2022/2023 oficjalnie dobiegł końca, nie może więc dziwić czas podsumowań. Wiele można przeczytać bądź usłyszeć o najlepszych piłkarzach, klubach lub szkoleniowcach, mniej z kolei o drugiej stronie medalu. Ci trenerzy z pewnością będą chcieli zapomnieć o dopiero co zakończonych rozgrywkach.
Choć już w tytule użyliśmy określenia „najgorsi”, należy pamiętać, że praca trenera na pstrym koniu jeździ i to, że obecny sezon był nieudany, nie oznacza, że kolejny także taki będzie. W tym zawodzie łatwo o dużą porażkę, jak i jeszcze większy sukces niedługo później. Dodatkowo nie zostali wymienieni wszyscy trenerzy, którzy mają swoje za uszami. Chociażby Piotr Stokowiec czy Maciej Stolarczyk również nie zaliczą tej kampanii do udanych.
Wojciech Łobodziński i Grzegorz Mokry – trenerzy Miedzi Legnica
Szkoleniowców beniaminka postanowiliśmy niejako złączyć w „całość”, ponieważ obaj zawiedli w podobnym stopniu. Wojciech Łobodziński zaczynał sezon jako trener beniaminka, mając jednocześnie mało doświadczenia oraz duży kredyt zaufania. Był to dopiero jego drugi sezon w legnickiej drużynie, lecz pierwszy sprawił, że i tak zapisał się w historii klubu. W ubiegłej kampanii wszedł do pierwszego zespołu Miedzi z trzecioligowych rezerw i z marszu rozniósł w pył Fortuna 1. Ligę, czego nikt się nie spodziewał, zapewne z samym trenerem Łobodzińskim na czele. To sprawiło, że zwolnienie go przed sezonem byłoby ze strony działaczy klubu nierozsądne i niesprawiedliwe. Skoro tak dobrze poradził sobie na zapleczu, to może w ekstraklasie będzie podobnie?
Rzeczywistość okazała się brutalna. Ekstraklasowa Miedź pod wodzą trenera Łobodzińskiego od samego początku odstawała od reszty stawki, a po porażce w Częstochowie z Rakowem postanowiono mu podziękować i poszukać innego szkoleniowca. Były zawodnik m.in. Zagłębia Lubin czy Wisły Kraków opuścił więc klub z bilansem 1-3-8, z czego jedyne zwycięstwo udało się osiągnąć, gdy na ławce trenerskiej usiadł zastępca trenera, Radosław Bella.
Władze Miedzi postanowiły ponownie zaryzykować i w miejsce Łobodzińskiego zatrudniły Grzegorza Mokrego. Był on m.in. asystentem Dominika Nowaka w pierwszej przygodzie legniczan w ekstraklasie, a w ostatnim czasie prowadził Wigry Suwałki, a po degradacji klubu w trzech meczach asystował Dariuszowi Żurawiowi w Podbeskidziu Bielsko-Biała.
Trener Mokry nie okazał się jednak zbawicielem. Jedynym pozytywnym okresem jego kadencji są ostatnie chwile przed przerwą świąteczno-mundialową. Miedź wówczas pokonała Śląsk Wrocław u siebie, a następnie Górnik Zabrze na wyjeździe aż 3:0. Wiosna jednak była w wykonaniu jego zawodników bardzo słaba. Zwycięstwo tylko nad Wisłą Płock oraz porażki z głównymi rywalami w walce o utrzymanie nie mogły przynieść oczekiwanego rezultatu. Ostatecznie beniaminkowi zabrakło aż 15 punktów do pozostania w lidze, a Grzegorz Mokry nie pozostanie na stanowisku szkoleniowca Miedzi.










