Mało jest w Europie spotkań, które wywołują wśród fanów obu zespołów tyle emocji. Revierderby to święta wojna dla kibiców i piłkarzy. Upokorzenie największego rywala pozwala na zapomnienie o innych porażkach.
W Niemczech derby Westfalii nie mają sobie równych. Są ważniejsze nawet od meczów Bayern Monachium – Hamburger SV, czyli derbów północ – południe. Wpływa na to niewielka odległość pomiędzy Dortmundem a Gelsenkirchen, która wynosi zaledwie 40 kilometrów. Nienawiść pomiędzy kibicami obu zespołów nie wynika tylko z tego, bo ma również podłoże historyczne. Borussia została założona przez osoby z klasy średniej, a Schalke to klub stworzony przez młodych ludzi pochodzących z klasy robotniczej.
O wybrykach kibiców obu zespołów można by napisać kilka książek, które cieszyłyby się ogromną popularnością. W dokuczaniu (choć jest to bardzo delikatne określenie) fanom rywala specjalizują się przede wszystkim kibice BVB. W 2010 roku na dachu Veltins Arena pojawiła się flaga klubu z Dortmundu. Było to efektem remontu tej części obiektu, do czego zatrudnieni zostali m.in. dwaj wierni kibice Borussii. Trzy lata wcześniej wynajęty samolot ciągnący baner „Całe życie bez patery w ręku” wykonał kilka kółek nad stadionem w Gelsenkirchen. Nie ma co się łudzić, że fani Schalke pozostają dłużni. W pociągu, którym kibice „Die Knappen” wybierali się na ostatni finał Pucharu Niemiec, rolki papieru toaletowego były żółto-czarne. Fani S04 wykradali z Signal Iduna Park największy dortmundzki transparent (zwany „Gelbe Wand Südtribüne Dortmund”), który później wielokrotnie prezentowali, jednak w zmienionej formie.
Nie tylko kibice sprawiają, że atmosfera w czasie Revierderby robi się bardzo gorąca. Kevin Grosskreutz w poprzednim sezonie wyznał, że gdyby jego dziecko było fanem Schalke, oddałby je do adopcji. Jutrzejszy mecz odbędzie się na Signal Iduna Park, więc Grosskreutz nie będzie się musiał obawiać gwizdów w jego stronę. W przeciwieństwie do Christopha Metzeldera. Niemiecki obrońca przez siedem lat występował w żółto-czarnych barwach. Po odejściu z Realu Madryt przeszedł jednak do największego rywala, przez co utracił całą sympatię kibiców.
Również obecna sytuacja tabeli sprawia, że to spotkanie będzie bardzo interesujące. Oba zespoły poprzednie sezony kończyły w czołówce i prawdopodobnie nie inaczej będzie w tegorocznej kampanii. Borussia traci dwa punkty do Schalke, ale co najważniejsze, ewentualna porażka w derbach Westfalii może spowodować, że strata do Bayernu (obecnie dziewięć punktów) może się okazać już za duża do odrobienia.
Obie drużyny nie zachwycają w obecnym sezonie. W tej chwili w lepszej formie wydaje się być Schalke. To piłkarze tej ekipy do tej pory zdobyli więcej punktów i prezentowali się na boisku nieco lepiej od BVB. Z kolei dortmundczyków czeka kolejny bardzo ważny mecz. W dwóch poprzednich spisali się dobrze. Szczególnie spotkaniem z Manchesterem City zaimponowali futbolowemu światu. Za to Hannover pokazał, że mistrzów Niemiec można zepchnąć do obrony.
Przejdźmy do personalnych zestawień ekip, które zagrają w jutrzejszym pojedynku. W Schalke największą zagadką jest obsada bramki. Do pełni zdrowia po kontuzji powrócił Timo Hildebrand, a Huub Stevens twierdzi, że obecnie ma trzech świetnych bramkarzy i nie podjął jeszcze decyzji, który z nich zagra w najbliższym meczu. Wszystko wskazuje jednak, że będzie to Lars Unnerstall. Niezależnie, kto wystąpi, nie będzie to jedyna zapora przed utratą gola. Drużyna z Gelsenkirchen dysponuje bardzo mocną obroną, która w Bundeslidze dopuściła do straty tylko siedmiu bramek, co jest trzecim wynikiem w lidze (lepsze są tylko Bayern i Fortuna Düsseldorf). Bardzo ważne będzie zneutralizowanie zagrożenia płynącego z drugiej linii Dortmundu, a przede wszystkim Marco Reusa. O to ma zadbać jedna z najlepszych par defensywnych pomocników w lidze, czyli Jermaine Jones i Roman Neustädter. Z przodu straszyć będą Lewis Holtby, Jefferson Farfan, który często ma udział przy bramkach, i oczywiście Klaas-Jan Huntelaar. Znacznymi osłabieniami będzie brak Juliana Draxlera, który doznał kontuzji w ostatnim spotkaniu Ligi Mistrzów, oraz Kyriakosa Papadopoulosa, który zachorował na ospę wietrzną. Niepewny jest też występ Christopha Metzeldera.








