Gdy sezon piłkarski w Europie ma się ku końcowi, zaczynają się pojawiać pierwsze próby jego podsumowania. Nie inaczej jest w przypadku niemieckiej Bundesligi, w której ostateczne rozstrzygnięcia zbliżają się wielkimi krokami. Próby podsumowania kończącego się sezonu za naszą zachodnią granicą w ramach cyklu „Na trybunie” podjęli się: Tomasz Bejnarowicz, Łukasz Koszewski, Piotr Matuszak i Bartłomiej Prymula.
Ł.K.: W tym sezonie po tytuł mistrzowski nieoczekiwanie kroczy VfL Wolsburg. „Wilki” w obecnych rozgrywkach spisują się wręcz rewelacyjnie, przed porażką z Energie Cottbus odnieśli dziesięć kolejnych zwycięstw. Co jest źródłem sukcesu lidera Bundesligi?

T.B.: VfL Wolfsburg w tym sezonie spisuje się rewelacyjnie i nie zmieni tego faktu przykra porażka w 29. kolejce na wyjeździe z Energie Cottbus. Felix Magath stworzył bardzo ciekawą drużynę, na czele z duetem napastników Grafite – Edin Dzeko. „Wilki” prezentują się również bardzo dobrze w defensywie, a duża w tym zasługa włoskiego obrońcy, Andrei Barzagliego.
B.P.: Drużyna „Wilków” jest rzeczywiście rewelacją rozgrywek. Felix Magath po raz kolejny udowadnia swoją wartość, ale ja upatruję szans Wolfsburga raczej w słabości przeciwników. Zarówno Hamburger SV, Hertha Berlin, jak i Bayern Monachium grają „w kratkę” i nie schodząca poniżej pewnego poziomu drużyna z Wolfsburga właśnie dlatego może zdobyć główne trofeum.
P.M.: Mówiąc o „źródle” od razu na usta nasuwa się nazwisko Magath. Nie mam wątpliwości, że to właśnie od tego pana wszystko się zaczęło, a poruszona kwestia potknięć przeciwników czy porażki z Energie to już poboczne tematy. Po prostu niemiecki szkoleniowiec wykonał kawał dobrej roboty ze swoimi podopiecznymi i nawet gdyby nie udało im się wywalczyć mistrzostwa, to nie ma powodów, by nie chwalić zasług trenera.
T.B.: Tytułu mistrzowskiego nie zdobywa się dzięki słabości rywali, lecz dzięki swojej dobrej grze. Wolfsburg ma duże szanse na zajęcie pierwszego miejsca, ale pamiętajmy, że Hamburger SV, Hertha Berlin, Bayern Monachium i VfB Stuttgart do ostatniej kolejki będą walczyć o tytuł. Końcówka sezonu zapowiada się więc dla kibiców fantastycznie.
Ł.K.:Jesienią kibice w Niemczech pasjonowali się fantastyczną grą beniaminka TSG 1899 Hoffenheim. Zespół, od wielkości swojego miasta określony mianem „Wieśniaków”, pierwszą fazę rozgrywek zakończył jako lider. Co się stało, że z pewnego kandydata do pucharów podopieczni Ralfa Rangnicka stali się zwykłym średniakiem?
P.M.: Ta drużyna nie była jeszcze przygotowana do odniesienia sukcesu. Nie mówię tutaj o umiejętnościach czy ambicjach piłkarzy podstawowego składu, ale o koncepcji budowy pełnowartościowego, I-ligowego zespołu. Kontuzja jednego czy dwóch zawodników nagle stwarzała problem z zestawieniem silnej jedenastki na kolejny mecz. Chyba nikt nie spodziewał się, że Hoffenheim będzie mógł walczyć o europejskie puchary i władze skupiły się na pierwszej drużynie, nie myśląc o stworzeniu solidnego zaplecza rezerwowych graczy.
