Wielu polskich piłkarzy decyduje się na kontynuowanie kariery w klubach zagranicznych. Swoich sił próbują zarówno w czołowych ekstraklasach Europy, jak i w ligach teoretycznie słabszych od naszej. Łączy ich jedno – prędzej czy później wracają do kraju. Analizy tej sytuacji podjęli się Tomasz Bejnarowicz, Łukasz Koszewski, Piotr Stębnowski oraz Mateusz Wawrzaszek. Ich rozmowa jest jednocześnie kolejną częścią publicystycznego cyklu „Na trybunie”.
P.S.: Naszych piłkarzy spotkać można praktycznie w każdym futbolowym zakątku Europy. Co powoduje, że decydują się oni na wyjazd? Pieniądze, sława czy może faktyczna chęć zrobienia wielkiej kariery?

T.B.: Każdy zawodnik w swojej przygodzie z piłką chce osiągnąć jak najwięcej. Nie chodzi tu zawsze o pieniądze, ale także o rozwój piłkarski itd. Jeżeli ktoś ma możliwość wyjazdu do zagranicznego klubu, to dlaczego ma z niej nie korzystać?
Ł.K.: Mnie się wydaje, że głównym motywem wyjazdu piłkarzy z kraju jest chęć zasmakowania futbolu na najwyższym poziomie – gry w jednej z najlepszych lig Europy, a także w pucharach. Transfer Polaka do zagranicznego klubu jest zawsze wydarzeniem medialnym, z którego niestety potem mało wynika.
M.W.: Według mnie na początku może i zawodnicy mają chęć zrobienia dużej kariery w większości przypadków na zachodzie, lecz u schyłku kariery chcą już zabezpieczyć swoje zaplecze finansowe na życie po zakończeniu piłkarskiej kariery. Myślę, że najlepszym przykładem będzie Jerzy Dudek, który od 2007 roku przesiaduje na ławce rezerwowych w Realu Madryt, nie mając większych szans na równą rywalizacje z Cassilasem, i jego powrót do Polski wydaje się kwestią czasu.
P.S.: Niezależnie od zarobionych pieniędzy, rozgłosu czy faktycznie udanej kariery, wielu decyduje się na powrót. Powody są różne, jak chociażby chęć odbudowania formy czy dorobienie do emerytury. Możecie podać przykłady z poprzednich lat i krótko opisać?
T.B.: Powrót Piotra Reissa do polskiej Ligi po nieudanej przygodzie w Bundeslidze. Zawodnik Lecha, mimo że w Hercie Berlin nie zrobił wielkiej kariery, wrócił do Polski i został najlepszym graczem poznańskiej drużyny.
Ł.K.: To, co podałeś, jest przykładem powrotu do wielkiej formy i glorii zwycięzcy. Zdarzały się jednak i takie przypadki, gdzie przybywający z zagranicznych klubów zawodnicy w ogóle nie potrafili się odnaleźć w nowym środowisku, jak Sebastian Mila (Valenrenga Oslo i Austria Wiedeń) lub Sławomir Wojciechowski (Bayern Monachium).
M.W.:Tomasz Hajto, który do Polski powrócił w sezonie 2006/2007. Myślę, że najlepszym okresem w jego karierze był pobyt w Niemczech, kiedy występował w Schalke 04. Wraz z Tomkiem Wałdochem byli trzonem bloku defensywnego tej drużyny. Następnie przeniósł się do FC Nuernberg, lecz wystąpił tylko w 17 spotkaniach tego zespołu. Ostatnim jego zagranicznym klubem było Southampton oraz Derby County. Po powrocie do Polski podpisał kontrakt z ŁKS-em Łódź











