Do najsilniejszych drużyn niemieckich, poza reprezentacją, zalicza się Bayern Monachium, Werder Brema, Schalke 04 Gelsenkirchen i Hamburger SV. Z rywalizacji o najwyższe cele natomiast wyłączył się Bayer Leverkusen. Jednak nowa, odmieniona drużyna z Bay Arena w wielkim stylu powróciła do czołówki Bundesligi. Czy obecną ekipę „Aptekarzy” stać na nawiązanie do najlepszych czasów klubu? O tym w cyklu publicystycznym „Na trybunie” dyskutują: Artur Kocurek, Łukasz Koszewski, Dawid Kowalski i Aleksandra Sonsalla.
Ł.K.: W ostatnich latach w Bundeslidze Bayer Leverkusen pełnił rolę silniejszego średniaka. Jednak z roku na roku jego pozycje w lidze spadła. Zajmował miejsca 5., 5., 7. i 9. W obecnych rozgrywkach „Aptekarze” są liderami. Co się stało w tej drużynie, że przeszła taką odmianę?
A.S.: Moim zdaniem Leverkusen w poprzednich latach przede wszystkim źle dobierało trenerów. Najczęściej drużyna, choć miała predyspozycje na miejsca gwarantujące awans do europejskich pucharów, nie potrafiła do końca grać na dobrym poziomie. Tak było między innymi w ostatnim sezonie. Dopiero Jupp Heynckes tchnął w drużynę ducha walki, dodał młodym zawodnikom pewności siebie, a przede wszystkim – pokazał im, że można pokonać naprawdę każdego. Jest dla drużyny niczym ojciec. Potrafi zarówno skarcić, jak i pochwalić. Daje szanse, dodaje odwagi, wierzy w swoich podopiecznych. Jest ogromną częścią sukcesu Bayeru.
A.K.: Myślę, że kluczem do sukcesu i obecnej pozycji ligowej klubu z Leverkusen jest połączenia doświadczonych zawodników z młodymi. Obroną dyrygują obyci Hyypia i Rolfes, w pomocy świetnie spisuje się młodziutki Szwajcar – Barnetta, a pierwsze skrzypce w linii ataku gra Stefan Kiessling, który jest obecnie najlepszym strzelcem Bundesligi. Taki wspaniałe połączenie musiało wreszcie zaprocentować.
D.K.: Zgodzę się z Olą. Duży wpływ na drużynę ma praca nowego szkoleniowca, Juppa Heynckesa. Po nieudanych „próbach” w innych klubach, tutaj też był dużym znakiem zapytania. W Leverkusen w pełni wykorzystuje jednak potencjał zawodników, których także ma nie byle jakich. Nowo odkryty talent – Toni Kroos – niedoceniony był w Monachium, lecz na Bay Arena eksplodował. Drużyna opiera się na rodowitych piłkarzach – Kiessling, Rolfes, jak i na zagranicznych – Hyypia, Barnetta czy Vidal. Oni wszyscy, niegdyś tylko rezerwowi, teraz stanowią o sile klubu.
Ł.K.: Dotychczas najlepszym sezonem Bayeru Leverkusen były rozgrywki 2001/2002, kiedy do końca liczyli się w walce o mistrzostwo kraju, Puchar Niemiec i Ligę Mistrzów. Barwy tej drużyny reprezentowali wtedy m.in. Michael Ballack, Bernd Schneider, Oliver Neuville, Ze Roberto i Dimitar Berbatow. Z ławki trenerskiej dowodził nimi Klaus Toppmoeller. Czy zespół Juppa Heynckesa stać na powtórzenie tych osiągnięć lub przebicie ich?
D.K.: Będzie to niezwykle trudne zadanie. Faktycznie, zespół z 2002 roku opierał się na świetnych zawodnikach, którzy – jeśliby w takim składzie powrócili na Bay Arena – ponownie mogliby ten klub wynieść na europejskie szczyty. Zbudowanie kolejnej takiej drużyny lub nawet zbliżenie się do sukcesów z sezonu 2001/2002 może potrwać co najmniej dekadę. Już teraz widać zdecydowaną poprawę w grze Bayeru. Kto wie, czy za dwa, trzy lata podstawowi gracze tej ekipy nie będą rozchwytywani tak, jak teraz Ballack, Ze Roberto czy Berbatow.








