Dzisiaj klub z północy Anglii ogłosił, że menedżerem Newcastle do końca sezonu 2014/2015 będzie John Carver, człowiek, który objął funkcję trenera tymczasowego po odejściu do Crystal Palace Alana Pardew. Taka decyzja sprawia, że pytania o dalszą politykę zarządu i wizję rozwoju klubu należy odłożyć co najmniej do lata, traktując najbliższe półrocze jako etap przejściowy.
Decyzja o pozostaniu przy opcji Carverowskiej zapadła wczoraj, choć mówiło się o takiej możliwości od dłuższego czasu, jako że poszukiwania Newcastle w kontekście nowego szkoleniowca trwały dość długo. Pardew przecież odszedł definitywnie z klubu w sylwestra, czyli minął niemal miesiąc od momentu, w którym zaczęto poszukiwania jego następcy. Dyrektor wykonawczy Newcastle, Lee Charnley, będący zarazem prawą ręką Mike’a Ashleya, skwitował to tak: „Po długim rozeznaniu na rynku i analizie dostępnych kandydatów zdecydowaliśmy się zostać przy opcji tymczasowego menedżera do końca obecnego sezonu„. Mimo to cele klubu nie ulegną zmianie, bo jak podkreślił Charnley, celem minimum Newcastle jest zakończenie miejsca w górnej części tabeli. Tutaj znajdziecie oświadczenie klubowe.
Carver po ogłoszeniu decyzji mówił tak: „Pracowałem w tym klubie i uczyłem się od najlepszego menedżera, jaki kiedykolwiek prowadził ten zespół, czyli sir Bobby’ego Robsona. Wiem, jakie klub ma znaczenie dla miasta i jego mieszkańców i jestem pewny, że jesteśmy w stanie dać ludziom dużo frajdy w dniach meczowych, połączonej z sukcesem na boisku. Patrzę optymistycznie w przyszłość i mam nadzieję, że wyniki osiągane przeze mnie dadzą zarządowi podstawę do zatrudnienia mnie w roli pierwszego trenera na stałe”.
Carver do klubu trafił w 1999 na stanowisko asystenta menedżera, którym był wówczas świętej pamięci sir Bobby Robson, ikona brytyjskich trenerów. Carver w latach 80. grał w klubie jako piłkarz, stąd decyzja Robsona o ściągnięciu go z powrotem nad rzekę Tyne, bo miał już on doświadczenie w tym konkretnym (i bardzo specyficznym) środowisku. Po odejściu Robsona w 2004 roku Carver pełnił przez moment rolę tymczasowego menedżera (czyli de facto teraz przeżywał deja vu). Później zaliczał epizody w Leeds United, Plymouth Luton Town i Sheffield United jako asystent, a w Toronto próbował swoich sił (bez powodzenia) jako pierwszy trener. Do Newcastle wrócił w styczniu 2011 roku, w momencie przyjścia do klubu Alana Pardew i przez całą kadencję był prawą ręką obecnego szkoleniowca Crystal Palace.
Carver zaczął w dość pechowych okolicznościach. W Nowy Rok w spotkaniu z Burnley na St. James Park Newcastle trzykrotnie prowadziło ze swoim rywalem, aby trzykrotnie to prowadzenie tracić i skończyć z zaledwie jednym punktem, który chluby nie przynosi. Później był mecz FA Cup z Leicester, kolejne niezbyt miłe dla Carvera wydarzenie. „Sroki” na King Power Stadium przegrały jeden do zera po trafieniu Leonardo Ulloi. Ale nie fakt samej przegranej był niechlubny, kibice Newcastle, którzy w dość licznej grupie udali się do Leicester (ponad cztery tysiące kibiców), wygwizdali swoich ulubieńców, a menedżer był po meczu ostro krytykowany za dobór składu. To z powodu pominięcia w wyjściowym garniturze Fabricio Colocciniego, Moussy Sissoki i Jacka Colbacka. Pierwszy to lider drużyny, człowiek, który rządzi szatnią i ma na tyle mocną pozycję, że po odejściu Pardew mówiło się, że może objąć funkcję grającego trenera. Drugi to chyba najlepszy obecnie piłkarz ekipy z St. James Park, grą nieco przypominający Yaya Toure. Francuz jest na celowniku Arsenalu, a to nie jest przecież klub, który zatrudnia słabeuszy. Colback przyszedł przed sezonem z Sunderlandu. Wyróżnia się zdecydowanie na plus, będąc rozgrywającym drużyny, powoli przypominając swoją rolą na boisku Yohana Cabaye, kiedy obecny piłkarz PSG grał jeszcze w klubie z pólnocnej Anglii. Nic dziwnego, że kibice oburzyli się takimi decyzjami personalnymi nowego trenera, może podejrzewali go o ignorowanie rozgrywek FA Cup, a przecież Newcastle nie jest klubem, który narzeka na nadmiar trofeów.











