Po niespodziewanej porażce z Evertonem 1:3 Manchester United ma już cztery punkty starty do Chelsea Londyn, która w tym samym czasie pewnie pokonała Wolverhampton Wanderers 2:0. Na razie czerwona lampka z napisem: „można już panikować” nie zapaliła się jeszcze na Old Trafford, ale wszyscy w Manchesterze zdają sobie sprawę, że „Czerwone Diabły”, aby zdobyć czwarty z rzędu tytuł mistrza Anglii, nie mogą sobie już pozwolić na kolejne wpadki.
– Mecz ułożył się dla nas znakomicie i naprawdę nie mam pojęcia ,co po szybko zdobytej bramce stało się z moim zespołem. Zwłaszcza w drugiej połowie byliśmy poza grą, a na boisku rządził i dzielił tylko Everton. Byli naprawdę niesamowici – nie ukrywał podziwu dla rywali sir Alex Ferguson. – W ostatnim czasie notujemy stanowczo za dużo słabych wyników, ale też nie możemy pod żadnym pozorem zacząć panikować. Sezon się przecież jeszcze nie skończył, a nasza strata do Chelsea Londyn wcale nie jest aż taka duża.
Szybko pojawiły się glosy, że sobotnia porażka MU to wynik zmęczenia wtorkowym starciem w 1/8 finału Ligi Mistrzów z AC Milan. W takim razie jednak co ma powiedzieć Everton, który z kolei dzień później w 1/16 finału Ligi Europejskiej mierzył się ze Sportingiem Lizbona? Dlatego też na Old Trafford nikt nie odważył się usprawiedliwiać porażki z „The Toffees” pojedynkiem z „Rossoneri”. – Wciąż czujemy się mocni i wierzę, że jesteśmy w stanie wygrać Premiership – przyznaje Patrice Evra. – Tyle, że z pewnością będzie to zadanie znacznie trudniejsze aniżeli nam się wydawało przed rozpoczęciem sezonu.










